Netflix w Polsce? Bardziej Biedflix. Czy warto?

Dobrze – doczekaliśmy się w końcu oficjalnie Netflixa w Polsce. Co nam to dało? Coś. Wielu będzie jednak srodze zawiedzionych.

Netflix Logo

W gratisie dorzucam każdy pro-tip do obsługi serwisu jaki przyjdzie mi do głowy, byście nie musieli chodzić po Spajder-Łebach, czy Antyłebach.

No, ale to tylko bonus do właściwego wpisu, który macie poniżej.

Netflix? A może by tak Nietflix?

Biedflix też się nadaje na opis. Ale okej, smutne rzeczy na końcu. Opis na początku.

Netflix trafia do Polski i innych, wcześniej mniej cywilizowanych krajów. Jak wyglądają stawki?

  • 7,99 Euro (~35 złotych) za możliwość oglądania na jednym ekranie i za BRAK ROZDZIELCZOŚCI HD
  • 9,99 Euro (~44 złote) za możliwość oglądania na dwóch ekranach jednocześnie i dostępność rozdzielczości HD
  • 11,99 Euro (~53 złote) za możliwość oglądania na 4 ekranach jednocześnie. W gratisie otrzymuje się możliwość oglądania w HD i Ultra HD.

Na co komu możliwość oglądania na kilku sprzętach jednocześnie?
Przy takiej ofercie Netflixa łatwiej jest oglądać każdemu, to co się mu podoba, niż szukać czegoś dla dwójki/trójki. O opcji pt. “jedna osoba ogląda w domu na TV, a druga w drodze ogląda na smartfonie/tablecie/laptopie” nawet nie wspomnę.
A pakiet dla czterech ekranów kusi – zawsze można się zrzucić w 4 osoby i płacić po mniej 15 złotych na głowę. Jakby co to nie mój pomysł – ale już trzy propozycje zrzutek dostałem. Szkoda, że od osób, którym bym nie dał nawet patrzeć na kieszeń w której trzymam klepaki na bilety.

Kto się nie ucieszy z Netflixa?

Maniacy seriali. Jeżeli oglądacie coś na bieżąco za pośrednictwem platformy Torrentz.eu, to prawdopodobnie się zawiedziecie. Polacy nie mają dostępu do naprawdę wielu seriali.  Doctor Who? Po co. The Big Bang Theory? Nope. Teen Wolf? Hahaha, nie. Supernatural? Nope. Pamiętniki Wampirów? Nein. A może Sherlock od BBC? Nie, bo i tak nie będą oglądać cebulaki jedne.

Osoby poszukujące dostępu do wielu filmów również się zawiodą. Chcieliście obejrzeć Gwiezdne Wojny? W snach. Hobbit? HAHAHA. Tak, czy siak – oferta filmów zdaje się być dość licha.

Krótkie podsumowanie – ci, którzy oczekiwali na Netflixa jako nieskończoną krynicę dobrego i świeżego kina… będą płakać. Albo rzucać mięsem. Na całe szczęście pierwszy miesiąc jest za darmo, to można bez żalu przetestować.

Kto się ucieszy?

Jesteś do tyłu ze wszystkim co się da?
Nie wiesz co oglądać?
Cenisz sobie wygodę, a konieczność szukania torrentów w sensownej jakości klasyfikujesz jako kaźń?
A może nie wiesz o tym, że Netflix wyprodukował kilka seriali poza House of Cards, Jessicą Jones i Daredevilem?

Gratuluje, Netflix jest dla Ciebie.
Mimo ewidentnych braków, ostatnią rzeczą jaką mogę o nim powiedzieć jest to, że nie ma tam czego oglądać. Powiem coś kuriozalnego: dzięki tymże brakom odkryłem drugie tyle dobrych produkcji do obejrzenia. A jeszcze więcej “klasyków” wziąłem w obroty.
Wiecie, że dzięki Netflixowi pierwszy raz w karierze obejrzałem Matrixa na trzeźwo? Ale to dłuższa historia na inną okazję.

Kilka porad dla nowych użyszkodników.

Primo – domyślnie Netflix próbuje być mądry i samemu ustawiać odpowiednią jakość filmu (oczywiście w granicach abonamentu). Jeżeli jednak ktoś ma egzotyczną konfigurację sprzętową (pozdrawiam znajomego z komputerem stacjonalnym z Intel Xeonem na pokładzie!), to może to przynieść dziwne efekty.
Dlatego lepiej zalogować się na swoje konto, wejść na ten adres i ustawić jakość odtwarzania “na sztywno”.
Jeżeli w trakcie odtwarzania coś zacznie wam “chrupać” to możecie nacisnąć Ctrl+Alt+Shift+S i sobie wybrać sobie jakość. Tak jakby.

Netflix secret menu
Kto poznaje film? Błagam, nie niszczcie mi wiary w ludzi

Secundo – pamiętajcie o tym, że Netflix zapamiętuje, w którym momencie filmu/serialu skończyliście i pozwala wam potem kontynuować. Nawet na innym sprzęcie. Musieliście iść spać w połowie odcinka? Spoko, obejrzycie sobie resztę rano, w drodze do pracy.

Tercio – korzystajcie z poleceń Netflixa. Serio. Nie wiem w jakich okolicznościach one powstają, ale jak dotąd się nie zawiodłem.

Quatro – jeżeli po krótkim czasie dojdziecie do wniosku, że Netflix nie jest dla was, to usuńcie konto od razu. Przypominam, że musieliście podać dane karty/PayPala przy zakładaniu konta. Jak się zapomnicie, to zainkasują wam opłatę za przyszły miesiąc i będzie kicha.

No i najważniejsze – jak poszerzyć dostępny dla siebie katalog Netflixa o 300%? Zastosować się do tego poradnika i ustawić kraj na USA bądź Kanadę.
Nie ma za co.  A na koniec, pytanko.

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

5 komentarzy do "Netflix w Polsce? Bardziej Biedflix. Czy warto?"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
coszzupełnieinnejbeczki.pl
Gość

Film w kadrze jest podpisany więc żadna to zagadka. Co nie zmienia faktu, że to genialne kino.

strim
Gość

strims znowu żyje i powoli dogania wypok, może warto by o tym napisać,hm? :>

UGABUGA
Gość

seba ale nie zesraj się
na strimsie siedza teraz same odpady z wykopu

wpDiscuz