Co się dzieje z Studiem Ghibli?

Jakiś czas temu z studia Ghibli odszedł Hayato Miyazaki – twarz studia. Teraz internety krzyczą coś o upadku studia. Ludzie panikują, płaczą, klną. W utrzymaniu spokoju nie pomagają sprzeczne informacje. Dla własnego dobra podwinąłem rękawy i uporządkowałem ten chaos komunikacyjny.

Studio Ghibli Logo
Logo studia – źródło: Disney Wiki

Tak, wiem, brak związku z grami. Ale ta sprawa nurtuje mnie i moich znajomych więc… Osoby niezainteresowane tym tematem proszone są o przeczekanie do następnego wpisu. Albo do lektury pierwszego akapitu, w którym wyjaśnię czemu „były mangozjeb” nurtuje się losem studia tworzącego anime.

Co jest pięknego w studiu Ghibli?

Kotobus Aminako Ghibli Tumblr
KOTOBUS <3 – żródło: Tumblr mojej lepszej połowy.

Wszystko, co zostało zrobione przez studio Ghibli było przez całe moje „mangowe” życie wykorzystywane w niecnym celu.
Za każdym razem, kiedy ktoś używał określenia „chińskie porno-bajki” dostawał ode mnie namiary na zrobione przez nich filmy. „Księżniczka Mononoke”. „Mój sąsiad Totoro”. „Grobowiec świetlików”. Albo mój faworyt, „Opowieści z Ziemiomorza” – bardzo luźna adaptacja serii fantasy autorstwa Ursuli K. Le GuinCo łączy te i wiele innych animacji ich autorstwa? Jakość, ciekawa historia i zlewanie ciekłym moczem na stereotyp anime. Dzieła (nie zawaham się użyć tego słowa) studia Ghibli już wiele osób wyprowadziły z błędnego założenia, że anime to tylko cycki, krew, płytka fabuła i dialogi o bystrości wody w Odrze.

A, i poza tym to właśnie w ich filmie pojawił się kotobus, wraz z małym kociakobusem. I jak tu ich nie kochać?

Początek końca?

Historia, która może się skończyć wielką stratą dla światowej animacji zaczęła się niemal rok temu.

Na początku września 2013. roku Hayao Miyazaki, jeden z założycieli studia, ogłosił konferencję prasową na której powiedział „dość”.  Człowiek, odpowiedzialny za prawie połowę (osiem na dwadzieścia) filmów pełnometrażowych studia.

Już kilkukrotnie „przechodził na emeryturę”. Ale, jak to sam stwierdził, tym razem robi to na poważnie. To już była oznaka, że coś nieciekawego się stanie. Miyazaki dla wielu, w tym dla mnie, był synonimem studia Ghibli i jego najlepszych filmów animowanych.

Koniec studia Ghibli nadchodzi?

Przenosimy się w czasie, do bardziej współczesnych czasów. Niemal rok po odejściu Miyazakiego i jakiś czas po aferze wokół ostatniego nakręconego przez niego filmu (reżyser oberwał łomot między innymi za pokazywanie palenia papierosów oraz za antywojenny przekaz filmu) internet obiega informacja: studio Ghibli może zostać zamknięte. No dobrze, nie tyle zamknięte, co zredukowane do niezbędnego minimum potrzebnego do obsługi sprzedaży filmów pełnometrażowych.
Czyli de facto ma zostać zamknięte.

Wpływ na to miała mieć, jak można się domyśleć, gotówka. Ostatnie filmy studia nie zostały przyjęte zbyt ciepło. Informacje się rozniosły niczym burza.
Jak na złość, ktoś odkopał przy okazji fragmenty filmu dokumentalnego poświęconego studiu Ghibli. No cóż… sam Miyazaki za bardzo przywiązany do swojego dziecka nie jest.

A może początek nowej ery?

Potem zaczyna się robić znacznie ciekawiej. Komentatorzy zaczęli zwracać uwagę na niuanse językowe w informacjach od przedstawicieli studia. Na fakt nieporuszania tej sprawy przez japońskie media. To ma sens, biorąc pod uwagę, że studio Ghibli jest ich dziedzictwem kulturalnym. Jednym z znaków rozpoznawczych poza granicami Japonii. Wręcz skarbem narodowym!

Wspomniane wyżej niuanse sugerują nie tyle kompletną likwidację, co gruntowną restrukturyzację studia. Więcej tutaj. Wersja skrócona? Miyazaki odszedł, więc muszą znaleźć siebie na nowo. Poszukać innych sposobów na sukces. „Zastąpić wszystko co stare młodością”. Studio będą czekały gruntowne zmiany. A do tego czasu? Cisza.

ALE CO TO DLA NAS ZNACZY?

Ghibli umarło. Ale nie umarło. 

Głębokie zdanie, które oddaje sens tego, że o ile nazwa Ghibli (wzięta przez wspomnianego wielokrotnie Miyazakiego od nazwy samolotu) pozostanie, to może się okazać, że cała dawna magia poszła w diabły. Oczywiście równie możliwe jest to, że po tym krótkim „urlopie” i przemyśleniu tego co chcą robić dadzą radę wrócić z klasą i ponownie zająć ważne miejsce wśród studiów animatorskich.

Niestety, do chwili gdy zrobią i wydadzą nową animację możemy co najwyżej gdybać jak to się skończy. Zarówno dla nich, jak i dla mnie (nas?), pragnących obejrzeć świetny film animowany.

Na koniec ciekawostka: czy wiecie, że „Księżniczka Mononoke”, jeden z pierwszych filmów od Ghilbi, został przeniesiony na deski teatralne? Pierwsze przedstawienie odbyło się w Londynie i bilety na nie zostały wyprzedane w niecałe 3 dni. Potem spektakl zaczęto wystawiać w Japonii. Następny pokaz w Europie odbył się ponownie w Londynie. Wejściówki wyparowały w sześć i pół godziny po rozpoczęciu sprzedaży.

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

3 komentarzy do "Co się dzieje z Studiem Ghibli?"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
unstable
Gość

„Mój sąsiad Totoro” jest cudowny. Mimo kilku seansów dalej nie potrafię stwierdzić dlaczego, ale już na samo wspomnienie tytułu robi mi się jakoś tak… ciepło w sercu. Chyba dziś obejrzę ponownie 😀

Karolina Węgrzyn
Gość

Wielka szkoda, ale mam nadzieję, że to początek czegoś nowego.

SnakeLikeABoss
Gość
Szczerze, to ja znam to studio tylko z Spirited Away. Księzniczkę Mononokę właśnie dzisiaj obejrzałem i kompletnie mi się ten chaos nie podobał. Zaś jestem w trakcie Mojego sąsiada Totoro. I ten film przebija Spirited Away. Już sobie wpisałem na listę do obejrzenia Grobowiec Świetlików i Opowieści z Ziemiomorza, o których wspominasz. Jakiś punkt odniesienia, co obejrzeć 😉 Ale nie rozumiem sukcesu Księżniczki. Dla mnie ten film jest za bardzo pomieszany. Każdy co chwilę z kimś walczy, główny bohater raz pomaga, raz nie pomaga, zresztą nie tylko on. Co chwilę „zmiana frontów”. Niedosłowna, bo mimo wszystko książę ma konkretny cel,… Czytaj więcej »
wpDiscuz