Deadpool jest Deadpoolem.

I proste. Nie ma co się bawić w rozbudowane eseje. Sprawa jest prosta – Deadpool jest filmem superbohaterskim tak bardzo odbiegającym od reszty, że tworzy klasę samą w sobie. A jaką? To inna historia.

Deadpool 3

 

Deadpool się adaptuje, a nie ekranizuje.

Ten wpis służy mi do ostrzegania ludzi. Deadpool nie jest wierną adaptacją żadnego komiksu/serii animowanej/czegokolwiek innego.

Zalety? Osoby z powietrza, znające Deadpoola najwyżej z śmiesznych filmików na YT i z memów połapią się w wszystkim. Sprawę dodatkowo ułatwia fakt, że film opowiada genezę tego schizola. Idealnie pasującą do naszych czasów, tak swoją drogą.

Deadpool na spokojnie
*rysu rysu, malu malu*

Wady? Istnieje realne prawdopodobieństwo, że jakiś fan komiksów po seansie będzie gadał „hurr, durr, ale przeca w komiksie to było takie zajebiste. Deadpool był powiązany z Wolverinem i w ogóle szok! JAK ŚMIĄ?!”. Takie autentyki widziałem, słyszałem, a nawet rozmawiałem z nimi. JEZUS NARNIA, NIGDY WIĘCEJ.

Co ocalało w adaptacji? Znaczna część charakteru postaci. I to jest w tym wszystkim najważniejsze.

Deadpool śmieszkuje.

Bez specyficzności postaci Deadpoola ten film mógłby równie dobrze być reklamą proszku do prania. Z wybuchami, krwią, efekciarską akcją i głupim antagonistą z przerośniętym ego.

Postać Deadpoola została oddana idealnie. Zachowuje ona wszystkie cechy, które sprawiły, że jest tak popularna. Rozmawia z widzami, rzuca sarkastycznymi żartami i robi kebaby z ludzi. Wszystko jest na swoim miejscu.
To wszystko do tego jest świetnie odegrane. Można spokojnie powiedzieć, że jest to rola życia Ryana Reynoldsa. Że został on stworzony do tej roli. Że dzięki niej przejdzie do historii, tak samo jak Benedict Cumberbatch za sprawą swojej kreacji Sherlocka, Robert Downey Jr. za sprawą Iron Mana czy Chris Hemsworth dzięki roli Thora. TAK, to było TAKIE DOBRE.

Jedyna rzecz, która może się nie spodobać w postaci Deadpoola jest taka, że Wade Wilson nie zwariował. Znaczy – nie bardziej niż wcześniej. Film pokazuje, że jeszcze przed przemianą był ześwirowany, lubił czarny humor i był jak późniejszy Deadpool. Przed przemianą był jedynie troszkę mniej powalony. Ale to głównie dlatego, że nie miał wcześniej korzystać z malutkiej, dopiero co odrastającej ręki jako rekwizytu do żartów.
I nie tylko ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Oprócz tego film przepełniony jest easter eggami, nawiązaniami do innych filmów o superbohaterach i gościnnymi występami. Tak, Stan Lee też jest. A same żarty są tematem godnym kolejnego wpisu. Dłuższego od tego.

Deadpool zabija. Szybko i boleśnie.

Deadpool jest przede wszystkim filmem akcji. Co jest trochę dziwne, bo wszyscy dłuższe sceny akcji można policzyć na palcach jednej dłoni. Ale JAKIE one są?

Deadpool
Bang, bang, BANG!

Efekciarskie, świetnie zmontowane i przemyślane co do sekundy.

Deadpool wykorzystuje to, że jest dla osób pełnoletnich i się nie patyczkuje. Nawet więcej – często popada w groteskę tylko po to, by przybliżyć się do komiksowego pierwowzoru. Dlatego też, spodziewajcie się masy krwi. Spodziewajcie się ludzi wyglądających jakby byli potraktowany packą na muchy przeznaczoną dla ludzi.

Zobaczycie to wszystko i wiele, wiele więcej.

Dedpól, hehe. Nie dla bachorów.

Deadpool ma też niebywale istotną funkcję edukacyjną. Istnieje spora szansa, że właśnie dzięki temu filmowi rodzice w końcu się nauczą, że kategoria wiekowa to bardzo dobra sugestia przy podejmowaniu decyzji czy wziąć dzieciaka do kina, czy nie. 

Serio, przerażających opowieści o rodzicach, którzy ciągną dziecko na Deadpoola bo „przecież film o superbohaterach nie może być dla dorosłych”.
Pal licho przemoc. Życzę powodzenia rodzicom tłumaczącym to, czemu Wade z jakąś panią dość dziwnie obchodzi Święta. Dowolne święta. Przez kilka minut filmu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Nawet mi tych rodziców nie żal. Nie zainteresowali się w ogóle filmem, bądź tym czym ich dziecko się interesuje i teraz będą cierpieć.

Dobrze im tak.


Podsumowując:

Deadpool podsumowanie

NIE WIEM CO TU JESZCZE ROBISZ, ALE WYPIERDZIELAJ DO KINA! BO CIĘ DEADPOOL DOPADNIE. NO JUŻ!
JUŻ!
DO PRZECZYTANIA. POTEM! 🙂

Ale najpierw ciekawostki:

  • 11 pieprzonych lat. Tyle czasu potrzeba było by pomysł przerodził się w autentyczny film. W porównaniu do Gęsiej Skórki to nic, ale…
  • … prawdopodobnie nic by z Deadpoola nie wyszło, gdyby nie wyciek scenariusza i fragmentu „testowego” filmu. Przy czym sam Ryan Reynolds „na 70% nie był odpowiedzialny za te akcje”.
  • Film swoimi wynikami zaorał konkurencję na całym świecie. Wyjątkiem jest oczywiście pewien kraj Europy Środkowej.

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz