Valve i HTC bawią się w rzeczywistość wirtualną. Z rozmachem.

Niedługo będziemy wiedzieć dużo więcej, ale to co „wyciekło” już nastraja optymistycznie. Jeżeli to wszystko okaże się prawdą, to Oculus Rift może okazać się jedynie kiepską zabawką.

HTC Vive
HTC Vive – dziecko HTC i Valve, pogromca (?) Oculus Rift?

Cudo, które ma zostać pokazane za kilka dni na Game Developers Conferencje ma szansę zawiesić nam mózgi. Z kilku, prostych, powodów

Co wiemy?

Znamy nazwę powyższych okularów. Nazywają się HTC Vive i są efektem współpracy między Valve, a, znaną głównie za sprawą swoich smartfonów, HTC.

Te gogle mają w sobie zainstalowane dwa ekrany o rozdzielczości 1200×1080 pikseli, które będą się odświeżać z prędkością 90. klatek na sekundę. Zdaniem HTC to rozwiązanie ma wypełnić całe pole widzenia gracza, co ma zmniejszyć dyskomfort w trakcie gry.
Oprócz tego sprzęt ma mieć zamontowany akcelerometr, żyroskop i laserowy czujnik pozycji.
To ostatnie jest szczególnie istotne, bowiem dołączone urządzenie nazwane „stacją bazową Steam VR”. Ma ono pozwolić na kierowanie ruchami w grze poprzez chodzenie w obszarze 25 metrów kwadratowych (kwadracie 5×5 m.)
Na ten moment wiadomo, że sprzęt od HTC i Valve będzie wspierany przez kilku twórców gier, ale również przedstawicieli innych branż. Będą to głównie mało znane firmy pokroju Google czy HBO.

Najbardziej istotne – HTC Vive ma być udostępnione twórcom wiosną tego roku. Wersja dla nas, szarych Kowalskich, ma być dostępne na święta. Kto mi kupi prezent?

Oprócz tego mamy jeszcze trailer tego całego ustrojstwa. On jednak nic więcej. Ale ładnie wygląda!

https://www.youtube.com/watch?v=eTITJSSRUso

Kiedy się dowiemy więcej?

Game Developers Conference zaczyna się jutro, wtedy też Valve pewnie udostępni ludziom prototyp do „zmacania”. Oprócz tego, w czwartek, 5. marca odbędzie się wykład zatytułowany „Advanced VR Rendering”, na którymi przedstawiciel Valve powie pewnie kilka słów ekstra.

Oprócz tego bez wątpienia jakieś informacje pojawią się potem na stronie sprzętu, która jest tutaj. Na ten moment nie ma co klikać, bo wygląda tak:

HTC Vive strona główna
Jaka piękna strona! 😀

[divider type=”thin”]

Źródło: PC Gamer

P.S – jak ktoś chce posłuchać co mówią ludzie z HTC o tym sprzęcie, to poniżej ma filmik z konferencji, gdzie „kawa się wylała”.

https://www.youtube.com/watch?v=BWhM_oHr558

 

5 myśli na temat “Valve i HTC bawią się w rzeczywistość wirtualną. Z rozmachem.”

  1. Mam przeczucie, iż szykuje się nam drugie 3d, czyli zbędny bajer, który nigdy nie zastąpi tradycyjnych posiedzeń przy komputerze czy konsoli. „Zbędny” oznacza tu ciekawy, ale niekoniecznie praktyczny czy komfortowy. Komu dzisiaj do pogrania z kumplami czy do wieczornych posiedzeń przy ulubionej produkcji jest to potrzebne? Naprawdę niewielkiej grupie osób, które będą mogły pozwolić sobie na tego typu sprzęt i przy okazji pochwalić się co mają w domu by wywołać u innych wielkie „Wow, to działa”. Po czym człowiek o tym zapomni.
    Kolejna sprawa to przewidywana przeze mnie promocja różnych marek. Brak monopolu, ale co z tego jak 90% youtuberów zagranicznych o liczbie subskrybcji przekraczającej ludność Warszawy zacznie robienie gameplay’ów z kamerką i owalnym ekranem w niskiej rozdzielczości no środku.
    Do obgadania zostały jeszcze gry, urządzenia do użytku tego sprzętu (brandowane softy itp.) i przede wszystkim szkodliwość tego typu gadżetów na nasze zdrowie.
    Pozdrawiam.
    Ps. W tekście użyłem parę (dosłownie) ogólników, więc bardzo za nie przepraszam. Staram się komentować w jak najwyższej jakości, aby rozwinąć jakąś ciekawą dyskusję. Czekam na odpowiedź. 😀
    Pps. (nie mylić z Polską Partią Socjalistyczną-suchar) Nie myślałeś nigdy nad prowadzeniem kanału na youtube i robieniu materiałów w stylu Ichabod’a? Już suba masz na start. ;D

    1. Powiem Tobie, że ja też myślałem o tego typu goglach w charakterze bajeru pt. „Mam za dużo kasy, to sobie kupię, pogram i poszpanuje”. Do czasu, kiedy na PGA 2013 udało mi się dopaść Oculus Rifta, tego dawnego, w edycji, która jest ponoć megabiedna i twój telefon ma większą rozdzielczość.
      Jak zjeżdżałem na tej rozpikselowaną kolejką górską, to myślałem, że zejdę na zawał. Jeżeli to dopracują, to słowo „imersja” nabierze nowego znaczenia. Znaczy się… będzie musiało nabrać, pod wpływem tego sprzętu.
      Z tymi goglami będzie podobnie jak z wszelkiego rodzaju innym bajeranckim sprzętem – w pewnej chwili nawet sprzęt na wysokim poziomie, chociażby ten nieszczęsny Oculus będzie w zasięgu ręki zwykłego Kowalskiego. Jak oszczędzi z 3-4 pensji „końcóweczkę”.
      Już teraz dano radę ogarnąć na takiego Oculus Skyrima, Mirror’s Edge i kilka innych. To wszystko oczywiście nieoficjalnie, ale grać się da. Przez jakiś czas, z powodu rzeczonych przez Ciebie problemów konstrukcyjnych, które u niektórych wywoływały np. bóle głowy. Ale z tego co mi znajomy pracujący pewien czas w Facebooku mówił, to nowe wersje Oculusa już takich sensacji nie wywołują. WSZYSTKO da się najwyraźniej dopracować. Nawet ekraniki migające przed oczami. Podejrzewam, że ustrojstwo od HTC i Valve już nie ma takich problemów. Zwłaszcza, że już na święta ma do ludzi trafić produkt komercyjny, który zapewne (tu nie wiem na pewno) będzie musiał przejść testy nim trafi do sprzedaży detalicznej.

      Re: Pps – myślałem. Ale miałem okazję siedzieć obok wspomnianego przez Ciebie Ichaboda i doszedłem do wniosku, że to trochę bez sensu. Łatwo łapie mnie trema, tnę się w trakcie wypowiedzi jak emo zabijające się różową żyletką, no i, co najważniejsze – pracuje na więcej niż etat za stosunkowo małą kasę, bo przegrałem tu i ówdzie życie.
      W związku z tym – nie miałbym dość dużo czasu by coś takiego zmajstrować. Może i dałbym radę coś nagrać. Ale pociąć to, jakąś czołówkę wychachmęcić i dodać takie dość przydatne małe pierdoły w rodzaju wrzutów obrazków o tym co mówię to już by mi zabiło dobę. Która już jest za krótka chwilami :X

      P.S – Ale esej, prawie jak osobny wpis o.o

      1. Nie wątpię, zapewne robi wrażenie, jednak nadal pozostaje kwestia wspomnianego w mojej poprzedniej wypowiedzi 3d, które już dzisiaj jako standard nikogo nie obchodzi, choć imersję zwiększa. Tu można rozwlec się na temat „czy chcemy imersję przed ekranem, czy pozostawić nutkę koloru w świecie bez ograniczeń”, ale jako gimnazjalista nie jestem zbyt kompetentny by to zrobić i przede wszystkim szkoda czasu. Nacisk zawsze wywierany jest na rodzaj rozgrywki i wiek odbiorcy. Gracze indie będą zachwyceni (szczególnie osoby w moim wieku, którzy na gwiazdkę dostają coś ekstra), lecz arkadowcy grający w coda (przez to rozumiem gry AAA) zostaną z grymasem na twarzy po czym zapomną o temacie. Otóż powołam się na własny przykład. Od 11 roku życia bardzo dobrze grałem we wszelkie call of duty i battlefieldy (czyli jedne z najbardziej rozpowszechnionych marek na świecie), więc w pewnym momencie natknąłem się na 3d. Wszystko fajnie, ale przeszkadzało mi to w grze. Nie potrafiłem przyzwyczaić się nawet po 2 miesiącach do nowego środowiska, także okulary leżą gdzieś do dziś, a ja wspominam tylko zmniejszone k/d. 🙂
        Dzisiejszy rynek gier właśnie na tym polega, ciężko nam powszechnie wprowadzić coś nowego, bo opieramy się na przyzwyczajeniach. Gry nie są trudne, bo tak nas nauczono przez wiele lat, lubimy mieć poczucie wysokiej rangi skilla i wagi, bo tak nas nauczono w grach (wyróżnienie otrzymuje cod). Nie jesteśmy w stanie przeboleć kiedy gramy na czymś nowym poświęcając nasze wyniki, statystyki, przyzwyczajenia i komfort, by druga osoba, która całkowicie to olewa wychodziła z meczu mając statystyki 30-2, ponieważ nie trafialiśmy żadnym pociskiem przez bajer jakim swego czasu było wspominane tysiące razy 3d. Co do singla, bo troszkę go zignorowałem. Indie da radę, bo kategoria wiekowa na to pozwala, ale starsi gracze będą widzieli w tym tylko nową pierdołę (a rachunki trzeba zapłacić, gry kupić i soczewki zmienić), która jest fajna, ale niewygodna.
        Mogę się mylić, nie jestem ekspertem od socjologii, marketingu czy trendów, lecz mimo skromnego wieku znam się trochę na najbardziej znienawidzonej rozrywce komercyjnej. Pamiętajmy tylko, HYPE to tylko wizja innych, a my sami musimy ocenić czy warto. Jeśli się uda to mamy prawdziwą rewolucję, jednak jeśli nie to klapa i bankructwo HTC (łapiącego się pontonu w postaci Steam’a) oraz innych firm innowacyjnych.
        Umyślnie pominąłem temat konsol, bo wielka dwójka też musi na tym zarobić. 🙂
        Pozdrawiam serdecznie.
        Re: Doskonale rozumiem jakie masz z tym problemy natury życia i pewnie dlatego prowadzisz tylko bloga (łatwiej jest przelać wszystko na „papier” niż zrobić te wszystkie procedury wraz ze scenariuszem, kamerą, dźwiękiem oraz montażem a.k.a. wycinaniem tremy), lecz taki cotygodniowy short/news byłby czymś ekstra. Przybyłoby trochę widowni, a tak dobry blog trzeba sławić. 😀
        Ps. Gaben szykuje nową konsolę, więc może jakiś powód by ją kupić się znajdzie. 😉

        1. Akurat to, że tego typu gadżety na ten moment się nie będą nadawać do gier w stylu Battlefielda czy Call of Duty to wiadomo. Powody są dwa: lagi, jakie mogą się pojawić przy grze i fakt, że te gogle są utrudnieniem. W goglach VR rozglądasz się ruszając głową. Kto inny to robi machając na odwał myszką. Fair? Nihuhu.
          Dopiero kompletna zmiana osprzętu (czyli zmiana kontrolera na coś bardziej dostosowanego do tego ustrojstwa) by mogła sprawić by gra w ten sposób miała ręce i nogi.
          By zobaczyć jak byłoby okej trzeba by sięgnąć do science-fiction. Niedawno Japończycy w swoim Sword Art Online przedstawili ciekawy pomysł na kontroler – hełm podpinający się pod mózg, przechwytujący wszystkie sygnały i podmieniający je na growe. W efekcie końcowym totalna imersja i możliwość kontroli za pomocą kontrolera, który ma najmniejsze opóźnienie jakie tylko może mieć – mózgu.
          Na początku najlepiej za pomocą VR będzie się grało w wszelkiego rodzaju przygodówki i „zabawy w chodzenie”. Niektóre gry RPG pewnie też będą się do tego idealnie nadawały. Wyobrażasz sobie Amnezję ogrywaną z takimi goglami na oczach? Ja też nie, i boję się sobie to wyobrazić :X

          1. Amnezja brzmi ciekawie, ale pewnie i na tym sprzęcie by lagowało. ͡° ͜ʖ ͡°
            Osobiście wolę by takie innowacje realizować dopiero w stanie „skończone”, bo dość mam już niepoprawnie zrobionych beta-testów wszystkiego. Jeśli ta technologia ma wejść w życie powinno się napisać poradnik „Jak całkowicie wywrócić rynek i zarobić miliardy”.
            Spis treści wyglądać będzie tak:
            -Dogadaj się z producentami hardware’u.
            -Podpisz kontrakty na swoją duszę i wszystkie pieniądze googla.
            -Przygotuj się na gardzące Tobą media.
            -Wyślij sprzęt do PewDiePie’a.
            -Włącz laptopa i patrz jak rośnie stan konta.
            -Po dwóch latach wydaj wersję 2.0 z możliwością odczuwania zapachów w grach wideo.
            Gracze to cholerni konserwatyści, tak mi się przynajmniej zdaje.
            Bardzo boję się, że kontrola naszego mózgu mogłaby posunąć się za daleko i powstawałyby różne treści, które upośledzają społeczeństwo. Ludzie są różni, niektórzy lubią odprężyć się z „Mindcraftem”, a Ci Źli… Dokończ(cie) sam(i). :/
            Sci-Fi to coraz bardziej Science niż Fiction.
            Ps. Myłbym zaszczycony prywatną rozmową na facebook’u. Mam pare tematów do dyskusji, które nie nadają się narazie do publikowania .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *