Szok, trwoga, niedowierzanie – blog ma już pięć lat

Z góry przepraszam, jeżeli ten wpis wyda się chaotyczny, ale chyba pierwszy raz napisałem coś od początku do końca na komórce.

Yeti O Grach
Z braku lepszego pomysłu co wrzucić…

Co prawda potem usiadłem do komputera i jakieś formatowanie dodałem, ale to bardziej wina niedorobienia aplikacji WordPressowej na Androida, niż mojej nieogarniętości.

Cyferki, wszyscy je lubimy

Z tego co zobaczyłem, to od lat nie pisałem nic z okazji rocznicy istnienia bloga.

Postanowiłem teraz te lata nadrobić i napisać wszystko co się da. Czy też raczej pokazać. Przykładowo poniżej wykres odsłon bloga z miesiąca na miesiąc. Od grudnia 2016 roku, do teraz.

Tadam! Chłońcie widok spadających słupków, a ja w międzyczasie, linijkę niżej, napiszę czemu tak właściwie mnie cieszy, że jakieś słupki dalej są.

Tak, to wcale nie było takie oczywiste.

Internet to zło

Powiedzmy sobie szczerze – od chwili kiedy zaczynałem pisanie bloga, to internet jako całość JESZCZE bardziej oddalił się od jako takiego słowa pisanego. Ludzie wolą obejrzeć 10 minut i kilka sekund filmiku (bo krótszych nagrań nie można porządnie zarzucić reklamami), niż przeczytać to samo przez 4 minuty.

Powiem wam, że na początku było mi smutno, no bo „było tak fajnie na początku”. Ale potem mi przeszło. Tej siły nie powstrzyma nikt, a poza tym nie ma nic gorszego niż tworzenie dla masowego odbiorcy. Jak trafiasz do szerokiego grona ludzi, to zwykle kończy się to źle.

Zresztą – jak ktoś nie wierzy, to wystarczy poczytać poczytać komentarze na Onecie 🙂

Życie to zło

Ale i tak musiałbym się bardzo poważnie zastanowić nad tym, czy to wszystko aby nie jest wymówka po to by nie skupić się na poważniejszych przyczynach. No dobrze, nie poważniejszych dla świata, ale dla mojego jestestwa jako całości najważniejsze.

Moja poprzednia praca wyżuwała mnie z sił i chęci na cokolwiek, jakkolwiek i kogokolwiek. Bez wchodzenia w szczegóły – to oraz inne czynniki sprawiły, że w pewnym momencie się najzwyczajniej na świecie popsułem.

Doszczętnie. Od tamtego momentu zaliczyłem więcej wizyt i badań lekarskich niż przez wcześniej 20+ lat życia. Jakby co nie polecam takiej sytuacji i serdecznie zachęcam do pójścia do lekarza w chwili gdy zauważacie, że coś jest nie halo. Wtedy, za sprawą polskiej służby zdrowia – do lekarza traficie akurat jak zacznie się pierdzielić już do końca.

No i z tego też powodu miałem ponad ośmiomiesięczną przerwę, która mi się skończyła w lutym tego roku. Jak widać, jeszcze się trzymam i nie planuje zatrzymać tej karuzeli śmiechu.

Pomagał też fakt, że najzwyczajniej na świecie nie miałem na czym pisać – mój laptop, który mi wiernie służył 4 lata technikum i studia w końcu postanowił się przekręcić. Dopiero od niedawna dorobiłem się nowej „maszyny do pisania”.

Brak czasu to zło

Kiedy powstał blog, to byłem jeszcze na studiach dziennikarskich. Działało to bardzo na korzyść mojego tekstoklepania.

Przede wszystkim – miałem naprawdę wiele czasu na pisanie. Okienka między zajęciami, wykłady z cyklu „tralalala, prawie da się Ciebie słuchać” i tak dalej. Widać to było po mojej aktywności, wujek Google też lubił moją aktywność, przez co miałem naprawdę dużo wejść z wyszukiwarki internetowej i to w jakimś stopniu nakręcało cały interes.

Aktualnie wujek mną gardzi z powodu niewielkiej aktywności, do tego nie mam tak dużo czasu na wyszukiwanie tematów wpisów, czy chociażby gardłowanie w internecie gdy już jakiś napiszę. Jakbyście się pytali czemu jest mało naprawdę ciekawych rzeczy, to dopatrujcie przyczyn w „prozie życia”.

No i poza tym – dorosłe życie wjechało mi tak bardzo, że udany tydzień jest taki, jak gram (nie liczę gier na komórki) 8-10 godzin w skali tygodnia. Biorąc to pod uwagę – każda recenzja to owoce długiej pracy i okazjonalnego bolesnego zarywania nocki. Co jest o tyle złe, że moja aktualna praca wymaga pobudki koło piątej, przez co, no cóż… nie zdarza mi się coś takiego za często.

W innych okolicznościach recenzje by wlatywały co tydzień – lista gier, których raczej nie znacie, a które powinniście jest dramatycznie duża.

Dobra, to żeby jasno oddzielić narzekania od pozytywów, to zaszaleję i skorzystam z możliwości jaką daje nowy edytor WordPressowy i DODAM SOBIE STRONĘ WPISU.

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Paweł NiziołSarbitar Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sarbitar
Gość
Sarbitar

Pisz, chętnie czytam. Ba, nawet czasem zerkam na wpisy sprzed lat. Pozdrawiam.

Paweł Nizioł
Gość

Tak to jest, że dorosłe życie wiele weryfikuje, ale nie ma tego złego, bo wciąż tu jesteś i wciąż piszesz 🙂 Czasami mniej i lepiej pod względem merytorycznym jest lepiej odbierane, niż klepanie na oślep.