Skończyłem z Pog(R)adajmy.

Postanowiłem to napisać wprost na blogu. Skoro ogłoszałem głośno, że będę prowadził szczecińską edycję Pog(R)adajmy, to teraz przydałoby się równie głośno ogłosić smutniejszą nowinę – moja przygoda z „spotkaniami dla Graczy i pracowników branży gier” właśnie się zakończyła.

Pogradajmy Szczecin Relacja

Oczywiście czynię to w wielkim smutku i pewną dozą goryczy.
Ale jak to wiadomo – trzeba mierzyć siły na zamiary i wyciągać wnioski z własnych błędów.

Jeszcze w trakcie mojego studiowania było dobrze – miałem czas molestować ludzi, promować wydarzenie (z skutkiem w postaci do 30 uczestników), przygotowywać się na spotkania (z znośnym skutkiem), zrzędzić o nagrody (bezskutecznie).
Potem zaczęło się – pierwsza praca męczyła, ale pozostawiała jakieś siły do działania. No i koniec pracy o 15:00 sprawiał, że sporą część doby pozostawiono do mojego prywatnego użytku.
Potem zaczynało być coraz gorzej, aż do sytuacji gdy pracuje w Fresh Markecie. Przez znajomych i część ekipy zwany pieszczotliwe „Żabschwitz”. 5:30 do 14:30. 9 godzin mniej (zwykle) bądź bardziej męczącej, głównie psychicznie, pracy.
Prawdziwe apogeum nastąpiło 13 maja, w dzień poprzedniego spotkania – po cięższym dniu pracy, po którym musiałem jeszcze załatwiać prywatne sprawy na mieście, ledwo co wdrapałem się do swojego mieszkania na poddaszu by… zemdleć.
Tego dnia Pog(R)adajmy odbyło się beze mnie. Tak jakby – na wieść o mojej nieobecności frekwencja spadła do jednej osoby. Która i tak jest częstym bywalcem lokalu, w którym urządzane były spotkania. No i siedzenie samemu trudno nazwać spotkaniem, prawda?

Dzisiaj mamy 11 czerwca, i kiedy piszę te słowa, to minął mi dzień pracy zaraz po ostatnim prowadzonym przeze mnie Pog(R)adajmy. Nie wiem jak go przeżyłem biorąc pod uwagę fakt siedzenia do 21:50 w lokalu, wypicia olbrzymiej (jak na moje aktualne możlwości) ilości alkoholu oraz późniejsze pożeranie pizzy w lokalu z memem w nazwie.
Niecałe cztery i pół godziny snu, a po nich 9 godzin pracy. Serdecznie nie polecam, Piotr „Jasiek” Próchnicki.

Ale dobra, przejdźmy do rzeczy – chciałbym podziękować wszystkim, którzy się pojawili na ostatnim spotkaniu. Było świetnie.
Tu wstawiłbym zdjęcie grupowe – ale za bardzo byliśmy zajęci gadaniem, piciem i … chyba tyle.
Napisałbym, że „oby tak było za miesiąc”, ale niestety – nie będzie.

Jaki będzie los Pog(R)adajmy w Szczecinie? Żaden – dopóki ja nie odzyskam swojego życia na tyle by poprowadzić spotkania dalej. Albo do chwili gdy znajdzie się osoba chętna przejąć organizację spotkań. Jeżeli czujesz się na siłach, to daj znać – powiem wszystko co trzeba. Oczywiście może też liczyć na moje wsparcie, w jego skromnym wydaniu.

No, dobra, koniec lania wody – do następnego razu. Mam tu na myśli zarówno kolejny wpis na blogu, jak i kolejne spotkanie w pubie. Zarówno jedno i drugie się jeszcze zdarzy się w tym życiu.
K, thx, bye!

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

7 komentarzy do "Skończyłem z Pog(R)adajmy."

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
yarwis
Gość

Szkoda, że przez tak dupną pracę cierpi twoja pasja.

Nie szukasz aktywnie innej roboty? Nawet na kasie w biedronce czy Lidlu, płacą lepiej, a stosunek zAushwitzenia jest znacznie mniejszy (z tego co wiem spory udział ma w tym podejście żabki do ajentów sklepów, którzy ich skurwielstwo przenoszą niżej).

yarwis
Gość

Wiem, że łatwo powiedzieć, a sam nie miałem takich problemów – elektrykiem jestem – jednak sam fakt jak to się odbija na twoim życiu jest dość znaczący.

Schemat
Gość

Dzięki Jasiek za całościową współpracę! Myślę, że Gracze ze Szczecina doceniają to, że dla nich uruchomiłeś Pog(R)adajmy w tym właśnie mieście. Niestety nie ma aż tylu „twardych” osób, które są gotowe do podjęcia się organizacji – dlatego chylę czoła, ponieważ mimo przeciwności losu – dawałeś radę. Jak tylko poukładasz wszystko – Pog(R)adajmy w Szczecinie cały czas czeka. Dzięki jeszcze raz w imieniu swoim oraz pozostałych organizatorów! I mimo wszystko trzymam kciuki za rychłą zmianę pracy! Stary, zostań np. dziennikarzem growym 😉 Aczkolwiek szacunek również za obecną pracę – wiemy jak jest, każdą trzeba cenić.

Kinya
Gość

O kurcze, nawet nie wiedziałam, że coś takiego było organizowane w Szczecinie…

wpDiscuz