Spojrzenie 4,5,6 na Neverwinter: Shadowmantle – artefaza i urokoza

Kolejny dzień przyniósł ze sobą silną kontynuację fazy na MMORPG o zacnej nazwie Neverwinter. Dopchałem się do artefektu, próbowałem zarąbać smoka i cieszyłem się z tego, że używanie run i uroków ma w końcu jakiś sens. A to wszystko za sprawą Shadowmantle.

Neverwinter: Shadowmantle Logo, Neverwiner, MMO
Neverwinter: Shadowmantle wywróciło kilka aspektów gry do góry nogami.

Wcześniej było ostrzeżenie o tandetnych screenach, teraz jest ostrzeżenie o POLSKOJĘZYCZNYCH (błe) zrzutach ekranu. Niektóre tłumaczenia zabolą wasze oczy, przepraszam za to. Ale czego się nie robi dla kilku dodatkowych przedmiotów.

Uroki, czyli wzmacnianie sprzętu dla opornych.

Jedną z zmian, które przyniósł dodatek Shadowmantle i którą dość szybko odczułem jest całkowita przeróbka sposobu umagiczniania sprzętu. 

Jeżeli ktoś z was grał i pamięta jak to wyglądało wcześniej, to niech zapomni: ten koszmar i konieczność bezsensownego wydawania olbrzymiej ilości diamentów tylko po to by móc odrobinę polepszyć broń PRZEMINĘŁY Z WIATREM. Albo wraz z nadejściem Shadowmantle, jak kto woli.

Jak to aktualnie wygląda? W przedmiotach, które mają „miejsca” możemy umieszczać  znalezione przez kamyczki zwane urokami. Każdy urok, oprócz nazwy ma też swój poziom, który możemy rozwijać. Jak? „Karmiąc” go zbędnymi urokami. Najlepsze jest to, że nie muszą to być uroki tego samego typu.  Cały proces możecie zobaczyć na serii zrzutów ekranu poniżej. Czysta łopatologia.

Co jeszcze zmieniło się na lepsze w Shadowmantle pod względem uroków? Za wyjęcie uroku z przedmiotu (by przenieść go do innego, lub wymienić na lepszy) płacimy MARNE KWOTY w złocie. Wcześniej trzeba było płacić dość wygórowane sumy w Astralnych Diamentach (walucie pół-premium w  Neverwinter).  Sprawia to w dość magiczny sposób, że Neverwinter, Shadowmantle, Uroki

Artefakty, czyli „za dużo mocy naraz”.

Neverwinter Shadowmantle Artefakt
Taka tam moja latarenka.

Dopadłem w ręce swojego maga artefakt: trzeba było wykonać zadanie dla postaci na 21 poziomie (jeżeli macie bardziej przypakowaną postać, to nie bójcie się: loch, który trzeba będzie przebyć ma skalujących się przeciwników: pójdziesz na 60. poziomie, to napotkasz godnych siebie przeciwników).

Zadanie dodane w Shadowmantle jest proste niczym but, pod warunkiem, że umiemy walczyć w sposób mądry (czyli nie stoimy w miejscu niczym kołki i nie czekamy na to, aż przeciwnik nas uderzy). Składa się on z pięciu walk z minibossami, po czym bierzesz skrzyneczkę i wracasz do Neverwinter. Tam, po oddaniu szkatuły będziemy mogli wybrać jeden z trzech artefaktów. Poniżej ich angielskie nazwy wraz z ich zdolnościami :

  • Waters of Elah’zad – leczy nam w ciągu 6 sekund DUŻO  punktów życia.
  • Lantern of Revelation – zadaje trochę obrażeń przeciwnikom wokół nas i zwiększa na 6 sekund otrzymywane przez nich obrażenia
  • Aurora’s Whole Realms Catalogue – najbardziej śmiechowy: przywołujemy pomocnego sklepikarza. Jeżeli zrobimy to w trakcie walki, to sklepikarz rzuci w wroga płonącą miksturą (koktajl Mołotowa? XD), po czym ucieknie. A jak jest spokój, to możemy przejść do interesów.

Oprócz tych zdolności, artefakty dają nam też pasywne bonusy do zdolności. Zarówno wielkość bonusów jak i moc aktywnych zdolności powiększamy ulepszając artefakt. Jak? Dokładnie w takim sam sposób jak „uroki” opisane kilka linijek wyżej. Karmcie swoje artefakty, ten sprzęt może być NAPRAWDĘ potężny. Zresztą, z tego co zdążyłem poczytać o dodanym w Shadowmantle lochu, to śmiem twierdzić, że ta moc będzie KONIECZNA do wymaksowania gry.

Coraz więcej miłych niespodzianek w tej grze. Następny post zapewne nastąpi, jak dotrwam do end-gamu. Czyli nabiję 60 poziomu i zacznę masakrować smoki. Bo próba wspomniana na początku była nieudana: randomowa drużyna z łapanki KOMPLETNIE ignorowała pojawiających się uzdrowicieli, przez co (mimo moich usilnych starań) smok był leczony trzy razy szybciej niż był raniony. Patologia braku do komunikacji w randomowej grupie :X

Ale dobra, tyle narzekań, DO ZOBACZENIA W GRZE!

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz