Przygody Ziębisława, czyli jak dorobiliśmy się ptasiego lokatora?

Zaczęło się od zwyczajnego powrotu do domu. Skończyło się na barykadowaniu sypialni. Wszystko z powodu jednej małej, biednej zięby.

Ziębisław, ranna ziębaOchrzczonej Ziębisław. Bo nawet tymczasowy lokator musi mieć imię. Pragnę się w wami podzielić jego i naszą historią.

Czytaj dalej Przygody Ziębisława, czyli jak dorobiliśmy się ptasiego lokatora?

Miałem nie pisać w Sylwestra, ale jest sprawa

To będzie krótki wpis, bez zbędnego pierdzielenia. Zresztą, teraz zbliża się Sylwester, to pewnie macie ważniejsze rzeczy do robienia od czytania blogasków.

Lemmy Kilmister

Dlatego też siadać i czytać – zajmę wam tylko trzy minuty. Jak szybko czytacie, to półtorej. Chodzi o Lemmy’iego. 

Czytaj dalej Miałem nie pisać w Sylwestra, ale jest sprawa

Dzisiaj nie ma wpisu, bo… #4 – e-commerce edition.

Dzień dobry, nazywam się Jasiek.

No dobrze, nazywam się Piotrek, ale nawet nauczycielom w szkole zdarzało się mówić na mnie Jasiek. Ostatnio nie piszę, bo nie pamiętałem nawet jak się nazywam.

Bo muszę jakieś fajne zdjęcie dać w wpisie.
Bo muszę jakieś fajne zdjęcie dać w wpisie.

W związku z tym, że muszę się wyżyć pisarsko, to przechodzę do tłumaczenia się. A potem do właściwego pisania. Potem ewentualnie pogram.
Czytaj dalej Dzisiaj nie ma wpisu, bo… #4 – e-commerce edition.

Drżyjcie cebulaki! Czyli jak Steam umożliwił zwalczanie najbardziej żałosnego biznesu growego w dziejach?

Polak potrafi. Zarobić na innych ludziach, nie zawsze zgodnie z prawem. Z brakiem szacunku dla innych. Ja tego bardzo nie lubię. Więc będę to zwalczał. Bo cebulaki to zło i „wrzód na zdrowym ciele narodu”.

Cebulaki, Allegro, Oszuści, Janusze Biznesu, Steam

Czy damy radę? Kij go wie. Ale trzeba próbować.

Czytaj dalej Drżyjcie cebulaki! Czyli jak Steam umożliwił zwalczanie najbardziej żałosnego biznesu growego w dziejach?

Przestańcie pomagać terrorystom i zacznijcie myśleć. Dla własnego dobra.

 W chwili gdy zaczynam to pisać minęły około 24 godziny od tragicznych wydarzeń w Paryżu. W zależności od źródeł w zamachach terrorystycznych mamy od 120 do 150 zabitych oraz ponad 200 osób rannych. Siedzą sobie potem ludzie grzecznie w domach i robią z logiki/zdrowego rozsądku gwiazdę porno. Co najwyżej udając, że myślą przed wyrażaniem swojego zdania.

2608-1273394391lcw2

Będą bluzgi.

Czytaj dalej Przestańcie pomagać terrorystom i zacznijcie myśleć. Dla własnego dobra.

Dzisiaj nie ma wpisu, bo… #3

Kuriozalnie, kiedy dopada mnie niemoc/niechęć twórcza/dołek/szaleństwo wywołane czynnikami zewnętrznymi to mam ochotę pisać.

No time to explain
SZYBKO, JEDZIEMY, BO NIE MAM CZASU!

Smuci mnie to, że zamiast pisać o giereczkach, to będę pisał o bzdurach. Doprecyzowując – dla was może to bzdury, ale dla mnie to srls byznys.

Czytaj dalej Dzisiaj nie ma wpisu, bo… #3

Dzisiaj nie ma wpisu, bo… #2

Trochę czasu nie było wpisu i jeszcze chwilkę ich nie będzie. Ale jednak, by coś wam dać do czytania to postanowię się wytłumaczyć. W końcu mogę, co nie?

Kot Hakier Offtop

„Tylko winny się tłumaczy”. „To po co nam sądy w takim razie?” – księga „mondrych” dialogów z klientami Fresh Marketu, wersety 12-13.

Czytaj dalej Dzisiaj nie ma wpisu, bo… #2

Żabschwitz – historia prawdziwa o pracy w Żabce (bądź Fresh Markecie – jeden pies)

Czyli prawdziwa historia o tym, co się dzieje w mojej głowie. I po drugiej stronie kasy.

Wiecie co jest najgorsze w pracowaniu z kimś, kto czyta twoje wypociny? Że prędzej, czy później zasugeruje on jakiś temat i za żadne skarby od niego nie uciekniesz. Stąd też wpis o Żabschwitz. Innego określenia już nie słyszę.

Fresh Market Żabschwitz Żabka Papierosy
#Heheszki

W chwili kiedy zaczynam pisać ten wpis jest 5:14 i jadę do pracy. Ziewam i przeciągam się co chwila. Taki urok. Nie wyspałem się kompletnie i mam problem z uporządkowaniem myśli. W chwili kiedy go kończę mijają dwa tygodnie od napisania pierwszych jego słów i mówię o sobie „były pracownik Żabolandii”. Jestem zmęczony, przegrzany upałami  i opity energetykami.
Ale to nawet dobrze – taki stan idealnie pasuje do pisania o Żabschwitz.
Dzięki temu będę w tym wpisie mniej przeklinał. Chyba.

Czytaj dalej Żabschwitz – historia prawdziwa o pracy w Żabce (bądź Fresh Markecie – jeden pies)

Skończyłem z Pog(R)adajmy.

Postanowiłem to napisać wprost na blogu. Skoro ogłoszałem głośno, że będę prowadził szczecińską edycję Pog(R)adajmy, to teraz przydałoby się równie głośno ogłosić smutniejszą nowinę – moja przygoda z „spotkaniami dla Graczy i pracowników branży gier” właśnie się zakończyła.

Pogradajmy Szczecin Relacja

Oczywiście czynię to w wielkim smutku i pewną dozą goryczy.
Ale jak to wiadomo – trzeba mierzyć siły na zamiary i wyciągać wnioski z własnych błędów.

Czytaj dalej Skończyłem z Pog(R)adajmy.