Kategorie
Offtop Blog

Przestańcie pomagać terrorystom i zacznijcie myśleć. Dla własnego dobra.

 W chwili gdy zaczynam to pisać minęły około 24 godziny od tragicznych wydarzeń w Paryżu. W zależności od źródeł w zamachach terrorystycznych mamy od 120 do 150 zabitych oraz ponad 200 osób rannych. Siedzą sobie potem ludzie grzecznie w domach i robią z logiki/zdrowego rozsądku gwiazdę porno. Co najwyżej udając, że myślą przed wyrażaniem swojego zdania.

2608-1273394391lcw2

Będą bluzgi.

Wróg urojony.

Wszystkim wokół mnie się nagle ubzdurało, że wszystkiego winni są uchodźcy. Tak, dokładnie tak – ci sami ludzie, którzy zwykle spierdalają przed takimi samymi oszołomami, którzy dokonali tych zbrodni na terenie Francji. Zwykle z plecakiem z resztką dobytku, oszczędnościami życia w portfelu i desperacją robiącą za główną siłę napędów. Do ucieczki od oszołomów krzyczących Allah Akbar po to by chwilę potem zamienić się w krwawe fajerwerki uciekają wszyscy obdarzeni chociaż odrobiną zdrowego rozsądku.


 

Przerwa na eksperyment myślowy – niedawno w naszym pięknym kraju samodzielną władzę, od prezydenta, po niższą izbę parlamentu, objęła partia Prawo i Sprawiedliwość. Partia dla wielu będąca równoznaczna z:

  • „katotalibanem” w postaci wprowadzenia „katolickiego wychowania patriotycznego” i zamiany mediów publicznych na „narodowe”.
  • kultem jednostki śp. Lecha Kaczyńskiego
  • gadaniem o Smoleńsku w każdej odmianie tego słowa
  • polowaniem na „układy”, „spiski”, „kliki” i „grupy trzymające władzę”. Zwykle po trupach.

Wszyscy jednak wiemy, że zwykle ich pomysły ograniczają się do bycia pomysłami. A te, które przechodzą do realizacji zwykle kończą jako pośmiewisko.
To teraz: ilu z was, mimo świadomości tego, że pewnie skończy się na samym straszeniu, myślało nad ucieczką do cywilizowanego kraju (czyli innego niż Polska)?
To teraz wyobraźcie sobie co by było, jakby nie groziły wam wyłącznie słowa, tylko autentyczna szansa na to, że wszystko wokół was stanie w płomieniach i stanie się piekłem na ziemi. Ilu z was by uciekło, za wszelką cenę?


 

No i znaczna część emigrantów grzecznie żyją z dnia na dzień. Często prowadzą własne firmy bądź pracują. Istnieje realna szansa, że sporo z nich poszło na mecz Francja-Niemcy, gdzie wybrzmiały pierwsze wybuchy.  Prowadzą normalne życia w normalnym kraju. Aż tu nagle okazało się, że piekło przyjechało za nimi. Dokładnie to samo piekło przed którą spora część z nich uciekała. I właśnie te osoby są obarczane winą za zamachy.

To teraz ćwiczenia z logiki: kto ponosi odpowiedzialność za celowe działania mające na celu rozpierdolenia życia innym ludziom?
Odpowiedź – osoby, które mają z tego korzyść. To teraz bierzemy na warsztat konsekwencje działań terrorystów:

  • kto zyska na deportowaniu uchodźców/emigrantów z terytorium Europy? Terroryści. Zyskują potencjalnych rekrutów/niewolników. Ew. możliwość odstrzelenia dezerterów i zdrajców innego rodzaju. Tracą sami emigranci.
  • kto zyska na intensyfikacji działań szeroko rozumianego Zachodu na terenach zajmowanych przez ISIS? Terroryści – łatwiej będzie przekonać miejscowych, że „oni to ci dobrzy”. Traci ludność cywilna tamtych rejonów.
  • kto zyska na zablokowaniu uchodźcom dostępu do Europy? Terroryści. Tam sama sytuacja, co przy deportacji arabów już osiadłych na terenie Europy. Tracą wszyscy pragnący żyć w cywilizowanym kraju.

Sami uchodźcy mają tutaj tyle do stracenia, że podejrzewam, że jakby oni dopadli jakiegoś organizatora piątkowych zamachów w Paryżu, to by go zlinczowali.

Oczywistym jest to, że wśród uchodźców/turystów/emigrantów finansowych są ekstremiści, którzy w każdej chwili mogą przejść od krzyków o kamieniowaniu do treningu strzelania z AK-47 (potocznie zwanego kałachem) i uczestnictwa w zamachach. Od odnajdywania takich jednostek są służby – specjalnie do tego celu przeszkolone, znające się na sprawie i posiadające odpowiednie zaplecze technologiczno-logistyczne. Najlepiej działające przed wpuszczeniem danego obcokrajowca do kraju oraz w trakcie jego pobytu. Mają być niczym skalpel w ręku wyszkolonego chirurga – dbać o to by chora tkanka została usunięta z organizmu, który będzie bez nich świetnie funkcjonował.
„Zwyczajni ludzie” depczący innych jak leci nie wchodzą w rachubę jako racjonalne rozwiązanie problemu. Działaliby w myśl zasady „Zabić wszystkich! Bóg rozpozna swoich”. W wersji bardziej cywilizowanej „Wypierdolić wszystkich! Niektórzy z nich muszą być terrorystami!”.

To przyniosłoby nieporównywalnie bardziej opłakane skutki.

Zachowując się jak gnidy tworzymy rzeczywistego wroga.

Ludzie, którzy dwukrotnie (raz, podczas ucieczki i drugi, podczas powrotu w rodzime strony) utracą wszystko będą zgorzkniali. Pełni negatywnych emocji. Zdruzgotani.
Będą idealnym materiałem na „mięso armatnie”. Z człowiekiem zniszczonym psychicznie można zrobić wszystko. Po kilku rozmowach z osobą, która w przeciwieństwie do innych chce go wysłuchać i pomóc zrobi dla niej wszystko. Prawdopodobnie po jakimś czasie będzie skłonny nie tylko przelać im ostatnie pieniądze na konto. Będzie chciał wziąć kałacha do ręki, nauczyć się strzelać, a po wszystkim zabić się wraz z jak największą ilością wrogów.

Podsumowanie obrazkowe dla niedorobionych intelektualnie, którzy ignorują duże ilości literek naraz:

12250050_10156309614835397_8842596567212909849_n

Zamknięcie granic w tej sytuacji gówno da – wyślą terrorystów nie będących arabami. Tak, są tacy. Więcej – wśród nich prawdopodobnie są tacy, którzy Allachów, Mahometów, czy innych -etów mają w głębokim poważaniu. Mogą kierować się, jak to już wspomniałem, zwyczajnym pragnieniem zemsty czy narodową nienawiścią do innych nacji. Brzmi znajomo?
Zresztą – oni są do tego szkoleni. Nie muszą być wpuszczani do danego kraju. Sami wejdą. Potem się zorganizują, wysadzą coś w powietrze wraz ludźmi i wrócą (cali, bądź w kawałkach do siebie). Zamykanie się przed kimkolwiek nie zmieni niczego. Chyba, że zachowamy się jak siedemnastowieczna Japonia i będziemy blokować CAŁKOWICIE wszelkie kontakty międzynarodowe. Jak myślicie, przez ile dni dalibyśmy radę tak działać? Obstawiam 3.

Zresztą – zauważyliście, że starałem się nie sugerować, że religia jest temu winna? Bo niestety, prawda jest skomplikowana. Jak życie. Religia sama w sobie nic zrobi. Tak samo jak broń palna, kij bejsbolowy, glan, gaz bojowy czy bomba atomowa. Bardzo dawno temu istniało o wiele więcej organizacji terrorystycznych. Przykładowo IRA była ultranacjonalistyczną bojówką walczącą o odzyskanie niepodległości Irlandii. Grupa Baader-Meinhof była, jak na dzisiejsze standardy, OMEGAlewicową organizacją terrorystyczną, chcącą z Niemiec zrobić kraj faszystowski.
Jakiś wniosek z podanych przykładów – nawet tak, teoretycznie, dobroduszne cele jak odzyskanie niepodległości może być wykorzystywane jako pretekst do robienia przerażających rzeczy, takich jak zamach bombowy w Omagh zorganizowany przez jedną z frakcji IRA w 1998 roku. 31 zabitych i ranni liczeni w setkach. Jedyną różnicą między wspomnianymi organizacjami, a ISIS (organizatorami zamachów w Paryżu) jest to, że ci drudzy biorą preteksty wzięte z jakiejś książki, a nie z głowy.
Nie mam wiele ciepłych słów dla religii. Ale to nie ona zabija. To ludzkie działania to robią. Zawsze robiły i zawsze będą.

Mamy przewagi, nie traćmy jej.

Ciągle trzeba pamiętać, że na ten moment terroryści są tak naprawdę słabi. ISIS ma niewielki realny wpływ poza swoim terenem. Tam zresztą też zbytnio nie mogą szaleć – państwa ościenne nie dają im działać bez przeszkód, oraz społeczność międzynarodowa (głównie w postaci okazjonalnych bombardowań USA i innych tego typu działań) też dokłada do tego trzy grosze.

Dlatego właśnie, miast brutalnej siły militarnej stosują terror. Pragną oni uzyskać kontrolę nad całym Bliskim Wschodem. A swoimi działaniami próbują sprawić, że ułatwimy im zadanie. Przykład? Utrudnimy potencjalnym rekrutom opuszczenie najbardziej popierdolonego kawałka kuli ziemskiej. Albo jeszcze lepiej – odeślemy ich prosto w ręce ludzi, którzy pragną ich zmusić do działania strachem/praniem mózgu bądź, jak wcześniej wspomniałem, zwyczajną żądzą odegrania się za cudze zbrodnie.

Uchodźcy uciekają przed tymi ludźmi. Jako osoby w tej lepszej sytuacji powinniśmy im to ułatwić. Tak samo jak kiedyś Amerykanie i Irańczycy gościli Polaków. Tak samo jak kiedyś Brytyjczycy i Francuzi gościli przeciwników nazizmu w pierwszych latach drugiej wojny światowej. Nikt nie zasługuje na to, by zostawić go bez pomocy w chwili, gdy, jak to powiedział niedawno Benedict Cumberbatch, „dom jest niczym paszcza rekina”.

Znaczna część ludzkości rozwinęła się drastycznie. Wyrosła (no, prawie) z pełnoprawnych wojen religijnych, ścinania łbów, bicia się po twarzach z powodu byle bzdury i innych barbarzyńskich zachowań. Powinniśmy pomóc tym, którzy mają większego pecha od nas.
Kraj, w którym się człowiek urodził nie jest powodem do dumy, ani zażenowania – to losowa szerokość i odległość geograficzna, na którą nie mamy wpływu. Nie powinniśmy pozwolić by tylko to spierdzieliło komuś życie. Środki ostrożności przy przekraczaniu granic są konieczne, ale nie w postaci całkowitego zablokowania drogi ucieczki dla ludzi, którzy często pragną jednej, prostej rzeczy – normalnego życia bez psychopatów wysadzających się w powietrze i kamieniujących kobiety za to, że hidżab się im przesunie.

Nie możemy pokazać tym idiotom gwałcącym kozy, że wygrali. Oni tego chcą. A gdy wygrają na tym froncie, to zwycięstwo na każdym innym będzie dużo prostsze.


 

Napisałem co chciałem napisać. Napisałem, to co uważałem za słuszne. Wytłumaczyłem czemu tak sądzę i mam nadzieję, że chociaż części z was pokaże to tą drugą, rzadziej oglądaną, stronę medalu.

Moim celem nie było przekonanie nikogo do swoich racji. Moim celem było danie wam dodatkowego materiału do przemyśleń. Jeżeli przeczytaliście i zmieniliście zdanie – jest dobrze. Jeżeli przeczytaliście i doszliście do wniosku, że dalej macie takie same zdanie – też dobrze.
Chodzi o to, by na problemy patrzeć myśląc i biorąc pod uwagę wszystkie zmienne – wszystkie strony konfliktu, zależności, korzyści i straty. A nie tylko to, co pasuje do naszej wizji świata. Z bardzo prostego powodu – nasza wizja świata nigdy nie jest tym, czym jest on naprawdę.

Dobrej nocy. Idę dokonać swojskiego Katharsis w Legacy of The Void. Nienawidzę pisać na poważne tematy. Ale czasem zwyczajnie trzeba.

10 odpowiedzi na “Przestańcie pomagać terrorystom i zacznijcie myśleć. Dla własnego dobra.”

Bombardowania USA gówno dają. Im isis jest na ręke bo mają rynek zbytu dla broni i swoją wojnę która zawsze zwiększa ich wpływy. Dopiero rosja zaczeła na serio walczyć z tym rakiem jakim jest isis 😛
Niestety ale Większość tych imigrantów to imigranci ekonomiczni a nie uchodźcy. Nieważne terrorysta czy nie nieopłaca się nam ich przyjmować.

Z ekonomicznego punktu widzenia? Opłaca się, tańsza siła robocza, którą nie trzeba outsource’ować z Chin.

A tak na serio, to patrzenie na świat tylko rachunkiem zysków i strat jest chujowe. I odpowiada za mniej więcej 90% skurwysyństwa, jakie mamy teraz na Ziemi. Więc sorry, nie – jak ktoś potrzebuje pomocy, to powinien tę pomoc otrzymać. Na miarę możliwości.

Et tu Jaśku? Et tu?

Obarczanie uchodźców winą za zamachy to pomysł 2\10, ALE nie zmienia to faktu, że obecna polityka przyjmowania uchodźców to totalna porażka (jeden z terrorystów miał syryjski paszport i przyjechał do Francji przez Grecję, drugi miał pięć wyroków i był znany służbom jako terrorysta). Zobacz sobie ile ludzi przekraczało granicę Węgier w szczytowym okresie i zadaj sobie pytanie, czy ktokolwiek ma chociaż MOŻLIWOŚĆ sprawdzenia tych ludzi.

Przyjmujemy masę ludzi, nie sprawdzając nawet czy są oni jakkolwiek wartościowi dla naszego społeczeństwa, tym samym generując patologię. Sam powiedz – z Afryki przyjedzie „uchodźca” nie znając języka (polecam oglądnięcie filmików z granicy austriacko-włoskiej, kilkaset czarnych ludzi i ani jednego z znajomością angielskiego, francuskiego, niemieckiego czy włoskiego). Ile kasy musimy w niego władować? Żeby nauczyć go języka, fachu, podstaw życia społecznego? Myślisz, że mamy więcej szans niż z naszą własną, miejscową patologią, która spędza życie pijąc piwo i żyjąc na zasiłkach?

Nie byłem rasistą, kiedyś wszystkie krzyki o RACE WAR NAO i konieczności Holocaustu traktowałem jako emocjonalne, oderwane od rzeczywistości drydymały. Później wszedłem na Wikipedię i sprawdziłem, jak to kolorowe się mnoży, co polecam i tobie. Jesteśmy w mniejszości. W obecnej sytuacji powinniśmy ogrodzić się murem, sprawdzać dokładnie każdego który przyjedzie, pracować nad integracją europejską, żeby wspólnie tworzyć przeciwwagę dla innych potęg świata.
I to jest argument.

Tak naprawdę nie istnieje sposób na sprawdzanie tego. Nigdy nie istniał i istnieć nie będzie. Od tego są właśne służby, na które idą nasze podatki – wiele z tych osób niewątpliwie okaże wielki entuzjazm w nauce języka i wykorzystywaniu swoich umiejętności w naszym kraju. Część nie wykaże entuzjazmu – od tego jest aparat przymusu, który każde państwo również posiada w jakimś stopniu.

Niezależnie od tego jak potoczy się ta rozmowa musisz zrozumieć jedno – wypierdalając tych ludzi na zbity pysk, bez dania im nawet szans na ucieczkę (nieważne, czy z względu ekonomicznych, czy w związku z coraz większym szaleństwem, jakie opętuje tamten region) generujemy sobie wrogów. Tego chcą terroryści. I z tego właśnie powodu my powinniści przyjmować migrantów. A co będzie dalej, to już jest inna kwestia. Od której są ludzie, którzy wydaje mi się, że się lepiej znają o tym od nas.

I tak, myślę, że mamy większą szansę niż z naszą patologią. Z dość prostego powodu – część tych osób, niezależnie od tego, czy jest patologią, czy nie, nie chce wracać do siebie. „Nauczy się pan języka, albo zorganizujemy panu deportację. Przymuszową.” Mechanizmy działania z migrantami W POLSCE trzeba w ogóle dopracować. Bo na ten moment nie mamy żadnych rozwiązań na potrzeby tych 8 tysięcy osób, które w teorii mają do nas trafić. I jeżeli coś ma być na tę chwilę problemem, to właśnie to.

Powiem to tak – wszelkiego rodzaju symulacje dotyczące populacji muzułmanów są, mówię bez kozery, pojebane.
Wiesz czemu? Bo w ciągu ostatnich 7 lat były one zmieniane 9 razy. Raz wzrostowe, raz spadkowe, jeszcze raz unormowane. Dlatego też, wybacz, ale średnio widzę użyteczność tych danych w dyskusji. Za dużo zmiennych ulegających ciągłej modyfikacji by tutaj coś dało radę. A tu jakaś wojna, a tu jakieś tysiące ludzi topiące się w pontonach, a tu jakieś bombardowanie, a tu jakiś oddział ISIS przestawił się na kozy (bo kobiety spierdoliły).

Co do integracji europejskiej? Święta racja. Rozsądna integracja europejska z poszanowaniem zasad, które już w tej wspólnocie obowiązują. To my jesteśmy cywilizacją. A oni są dziczą, która się tłucze w imieniu przypała, który napisał jakąś książkę fantasy. Powinniśmy się trzymać swoich zasad, bo to one są tymi lepszymi. A nie upodabniać się do teoretycznego wroga.

Mówiłem tutaj akurat o wzroście populacji w Azji, Afryce i Ameryce Południowej. Apropo statystyk – dużo ludzi drze się HURR DURR ISLAMIZACJA, tymczasem sporo muzułmanów w Francji żyje tam od lat ’40 i po prostu wróciło do ojczyzny po wojnie (Francuzi mieli bardzo liberalne i przyjemne podejście do kolonii, do dziś są tam ponoć bardzo miło wspominani).

No i jak wspomniałem – kto wartościowy miał spieprzyć z Syrii, to spieprzył sprzed wojną, a wśród uchodźców jest sporo ludzi którzy Syrii nie widzieli nawet na mapie. Taka dygresja, bo nie ma dużo wspólnego z tematem.

Nieprzystosowani do asymilacji z społeczeństwem imigranci tworzą getta, generują patologie które są idealną pożywką dla radykałów, om nom nom nom. Każdy medal ma dwie strony.

To są już problemy, z którymi trzeba sobie radzić na miejscu. Pomagać w asymilacji. A nie ją ułatwiać, przykładowo przez zgodę na szykany społeczne tylko z tego powodu, że ktoś spierdolił z kraju X do kraju Y.

Oczywiście, że każdy medal ma dwie strony. Zresztą, tego typu sytuacje nie są monetą czy innym medalem.

Zwykle mają więcej wspólnego z kościami RPGowymi. Zwykle z K20.

Oczywiście, że trzeba zapobiegać. A z chorymi to co? Jeżeli ołowiu nie zastosujesz, to o inne metody leczenia trudno. A brak leczenia kończy się gettami i zbędnym smrodem.

No i jak wspomniałem – wielki opór przed chociaż częściową asymilacją można zawsze zwalczać odsyłką. Ale każdy, KAŻDY, zasługuje na szansę. A co z nią zrobi, to inna historia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *