Studia czyli Netbook Frenzy

Dzisiaj będzie spora dawka gadki o moim życiu. Precyzując, pogadam o moim powrocie na studia i problemach (pierwszego świata) jakie wtedy się pojawiły.

[blockquote]Taki mały eksperyment: nie poprawię pisowni tego dziwnego czegoś, a wszystko co zrobię z formatowaniem, to dam ten wstęp w nagłówek, byście nie mieli jak go przeoczyć. No dobra, oprócz tego domontuje niżej jakąś grafikę, by zbyt goło nie było. Ale powiem wprost: zero korekty[/blockquote]

Po długich feriach zimowych (głównej zalecie zdania wszystkiego w pierwszym terminie) musiałem wrócić na uczelnię. Wiedziałem, że będzie tragicznie już na podstawie samego planu zajęć.

[blockquote]Moja reakcja na plan wyglądała z grubsza tak[/blockquote]

Ale w praktyce okazało się, że jest jeszcze gorzej. Poprzedni plan też nie zachwycał, ale w tym gorsze jest to, że niektóre zajęcia dublują mi w brutalny sposób wiadomości, albo są prowadzone w tak fascynujący sposób, że po około 20 minutach zaczynam „odtwarzać” w głowie każdy znany mi Hello World, wspominać czasy podstawówki (kiedy WSZYSTKO było o wiele bardziej ciekawie) czy też zaczynam zliczać nierówności w ścianach (lub ślady przypominające mi o tym, że mam zajęcia w poradzieckich barakach).

Ale i tak najgorsza w tym wszystkim jest „szachownica” – godzina zajęć, godzina okienka, i tak do końca dnia. W ten sposób w tygodniu tracę pół dnia na wegetacji w trakcie której może bym zdążył wypić piwo (przypominam, nie pije), ale o powrocie do domu i zrobieniu czegoś pożytecznego mógłbym co najwyżej pomarzyć. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że z powodu awarii klawiatury w laptopie straciłem sprzęt „mobilny”.

Miałem dwie opcje, obie desperackie: oprócz laptopa nosić ze sobą klawiaturę na USB albo przygarnąć netbooka i chodzić na uczelnię z czymś mniejszym od mojego zeszytu.

Netbook Zagłady (3 lata) i Zeszyt (0,5 lat)
Netbook Zagłady (3 lata) i Zeszyt (0,5 lat)

Wybrałem opcję drugą, jako mniej narażającą mnie na totalne pokrzywienie kręgosłupa. Co postawiło mnie przed zadaniem: jak zamienić crapbook w coś użytecznego.

The Mighty Quest for Epic Netbook

Diagnoza różnicowa: pacjent to chory na „mam-tak-słabe-bebechy-że-saper-się-przytnie” netbook ASUS Eee PC 1015BX (1015BX-BLK053W), Należy go doprowadzić do zdrowia, co w tym przypadku polega na doborze systemu operacyjnego. Lecimy po kolei:

  • Windows 8? Śmierć kafelkom na małej rozdziałce.
  • Windows 7? Za dużo ramu je sam z siebie.
  • Windows XP? Nie jest wspierany. To starczy za kontrargument. Jeżeli masz Windows XP na komputerze podłączonym do internetu, to gratuluje. KIM JESTEŚ? Na pewno nie zwycięzcą.
  • Windows Vis… HAHAHAHAHAHAHAHA, nie.

Okienka od Microsoftu za bardzo sprzętożerne są, więc trzeba się rozejrzeć za alternatywą, Niby mam gdzieś płytkę z MacOS-em na normalne PC-ty, ale czy ja wam wyglądam na hipstera, albo na kawał betonu? Skumulowałem cały mój zdrowy rozsądek i powiedziałem LINUX MADAKWAKA!

FEAR (not) THE PENGUIN!
FEAR (not) THE PENGUIN!

Precyzując, to Linux Mint. Teoretycznie mógłbym napisać, że przesiadka była tragedią i kosztowała mnie wiele potu, łez i zamieszania, ale wtedy bym był paskudnym kłamcą i próbował wam opowiadać historię, która nie miała miejsca. Przeglądarka? Firefox jak korzystam tylko z niej, albo Midori, gdy potrzebuje mieć jeszcze coś w tle odpalone. Program graficzny? Od dawna jestem Gimp-ocentryczny. Pakiet biurowy? Na uj mi on, piszę w notatniku. A jeżeli już jakimś cudem muszę korzystać z edytora tekstu/arkusza kalkulacyjnego, to Libre.office zamiata. Bo w przeciwieństwie do MS Office nie kosztuje 1000k golda. Ale dobra, tyle o Linuksie, czas na wyjaśnienia.

Skąd te testy?

Właśnie czytacie żywy test moich umiejętności pisania na klawiaturze niewiele większej od zeszytu A4. Jak widzicie nie jest źle. Pamiętacie jak wspomniałem o okienkach? Teraz widzicie, co takiego będę na nich tworzył.
Post, posta, postem poganiać będę. Jeżeli macie propozycje tematów, to zostawcie komentarz poniżej.

I nie zapomnijcie się zapisać do newslettera, dodać kanał RSS mojego bloga do waszych czytników, ew. wejść na mojego legowisko na Strimoid.pl. Polubić profil na Facebooku też możecie, ale niedługo wyjaśnię czemu to nie jest takie fajne z mojego punktu widzenia. 

Do przeczytania, już wkrótce!

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

4 komentarzy do "Studia czyli Netbook Frenzy"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
unstable
Gość

A mi brakuje tej wściekłości na plan zajęć i tych okienek, które zawsze wykorzystywaliśmy ze znajomymi do maksimum – patrząc wstecz, dały nam mnóstwo czasu dla siebie, którego jako „poważni dorośli absolwenci” mamy mniej 🙂
PS. Propozycja posta – może coś z renowacji klasyków? 😀 Ostatnio odświeżałem sobie Baldura nr 2 i po wgraniu kilku modów grało mi się chyba nawet lepiej niż te x lat temu. To samo robiłem jakiś czas temu z Planescape’m oraz Arcanum (tu dzięki za Twój stary post). Może czymś nas zaskoczysz i zainspirujesz 🙂

Piotr "Jasiek" Próchnicki
Gość

Mam nadzieję, że lubisz biegać z mieczem 😀

unstable
Gość

A ktoś nie lubi? 😀

Piotr "Jasiek" Próchnicki
Gość

Ponoć są takie przypadki 😉 Niezależnie od rodzaju miecza, to wkrótce coś się znajdzie xD

wpDiscuz