Magia w grach #1 – jak ona działa?

Gier w których występuje magia jest, mniej więcej, 53 razy więcej, niż mam czytelników. Mimo tego grając mam wrażenie, że magia w grach działa na podobnych zasadach w większości z nich. Podzieliłem te reguły i pokrótce opisałem.

#181087897 / gettyimages.com – W jakiej grze magia by wyglądała tak?

Wpis powstał jako część 8. edycji Karnawału Graczy Blogerów, którego hasłem jest „Magia Gier”. „Opiekunem” tej edycji jest blog „Nietransparentnie.pl”.
Jednocześnie jest pierwszym z kilku (zapewne dwóch) wpisów poświęconych tematowi magii w grach. Początkowo miałem JEDEN wpis na ten temat. Po rozpisaniu tego, co chciałbym w nim poruszyć zobaczyłem, że bym przedobrzył. Tekstu na 10000 słów sam bym nie chciał czytać :/ A co dopiero pisać na jeden rzut.

Postanowiłem posortować „mechanikę” używania magii na podstawie jej dynamiki. Na dobrą sprawę mamy trzy główne „szkoły”, jeżeli chodzi o magię.

15 sekund do następnej kuli ognia!

Rzadkim zjawiskiem w grach jest to, że jedynym ograniczeniem w miotaniu zaklęć jest stoper pokazujący nam kilka sekund do kolejnego użycia umiejętności.
Jeżeli do tego ten czas jest krótki, to mamy wrażenie, że nasz mag ma więcej wspólnego z karabinem maszynowym niż z stereotypowym sędziwym, mądrym staruszkiem pełnym zadumy i zdolności do destrukcji.

Mam wrażenie, że ten system rzadko kiedy się pojawia w grach RPG. O wiele częściej występuje w produkcjach z innych gatunków, gdzie rozwoju postaci nie ma, albo jest małoistotna. Nie wiem czemu, ale jako pierwszy przykład do głowy przyszły mi dwie gry: Władca Pierścieni: Bitwa o Śródziemie oraz Warhammer 40K: Dawn of War. W obu grach jedyną rzeczą, która nas ogranicza jest czas między jednym wysadzeniem pola bitwy w powietrze, a drugim.

Magia w grach - Władca Pierścieni: Bitwa o Śródziemie
Kolejna bitwa o Śródziemie. Gandalf się szykuje by roznieść pole bitwy. – @throwingdigitalsheep.com

Jedyną grą cRPG, jaką jestem w stanie przywołać z pamięci i która stosuje liczniki jako jedyne ograniczenie w rzucaniu zaklęciami jest Shadowrun Returns. Niech ktoś mi zasadzi kopa w zad bym w końcu tę grę zrecenzował, dobrze? A! Jeszcze magia w grach z serii Sacred tak działa. Przynajmniej w pierwszych dwóch częściach.

Proszę zatankować manę do pełna!

Domena wszelkiego rodzaju hack & slashy. Mamy zbiorniczek z (zazwyczaj) niebieską energią, która nam znika kiedy używamy zaklęć. Zwykle im mocniejsze zaklęcie, tym więcej jej znika.

W znacznej części gier takim zasobem jest mana. Pomalowana na niebiesko energia magiczna, która zasila nasze zaklęcia. W starszych grach często było tak, że wszystkie umiejętności, nawet te mało mające wspólnego z magią, potrzebowały do tego by być użyte manę. Pierwszy przykład z brzegu: Diablo 2. Tam nawet zwykły rzut dwoma broniami wykorzystywał punkty many. To samo rozstawienie pułapki czy przywalenie z tarczy w twarz.

W nowszych grach mamy znaczny postęp w tym względzie. Logika zwyciężyła nad prostotą. W Dragon Age: Origins wój bijący z rękojeści miecza by ogłuszyć jakiegoś niemilca wykorzystuje wytrzymałość zamiast many. Ona jest jest zarezerwowana dla magów. A Diablo 3? Pojechało po całości! Każda klasa postaci ma swój własny zasób, który przynajmniej ma jakiś sens. Barbarzyńca swoje umiejętności zasila furią, której przybywa wraz z rozbijanymi czaszkami i która z niego ulatuje, gdy jest zbyt spokojnie. Czarownik ma szybko regenerującą się „moc tajemną” a Mnich ma „skupienie”, zdobywane wraz z używaniem odpowiednich umiejętności i wydawane przez inne. Łowca demonów natomiast szaleje na 200%, bo ma „nienawiść” do zasilania umiejętności ofensywnych i „dyscyplinę” do umiejętności defensywnych.

Jako przykład? Diablo 3. A poniżej na zrzucie ekranu macie jedyną postać z gry, która wykorzystuje jako „zasób” starą, dobrą manę. A nie jakieś dziwne wynalazki.

Diablo 3 Mana Magia w grach
Ugubuga! 😀

Łeb jak sklep. Ze zwojami.

Ten „ogranicznik” jest domeną bardzo wąskiej grupy tytułów: wszelkiego rodzaju adaptacji systemu rpgowego Dungeons & Dragons. Magia w grach z tej dziedziny jest „zasilana” w bardzo specyficzny sposób.
Jeżeli nazwa Dungeons & Dragons nic wam nie mówi, to pozwolę sobie wymienić kilka tytułów na przypomnienie: Baldur’s Gate. Icewind Dale. Neverwinter Nights. Planescape: Torment. Eye of Beholder. Świątynia Pierwotnego Zła… Te starsze wam odpuszczę (nie chcę sobie przypominać jak stary jestem).
O co w tym chodzi? Wszystkie postaci korzystające z zaklęć się ich uczą „na pamięć” przed snem. Potem, gdy rzucą dane zaklęcie, to wylatuje im ono z pamięci i muszą odpocząć osiem godzin nim będą mogli je ponownie rzucić.
Ciekawe? Tak. Wyjątkowe? Dość. Sensowne? Na dobrą sprawę też. Komediowe? Bardzo. Jeżeli nasza drużyna polega w znacznej części na magii, to połowę czasu gry „prześpimy”. Ale to i tak lepsze niż zasady występujące w podręcznikach, które kazały magom przed snem spędzić do kilkuNASTU godzin nad księgami zaklęć by przypomnieć sobie użyte zaklęcia. W trakcie tych kilku sesji „papierowego” RPGa, gdzie podręcznik traktowaliśmy jak zbiór nakazów „nie do złamania”, jako mag zastanawiałem się po 4 razy nim rzuciłem jakieś zaklęcie.
Na górze chyba podałem dość dużo przykładów gier. A poniżej screen z Baldur’s Gate. Bo w sumie bardziej lubianej gry z świata D&D nie mam pod ręką. Neverwinter Nights 2 niestety nie mam teraz zainstalowanego. A trochę szkoda… Potem zagram 🙂

Magia w grach - Baldur's Gate 2
Nie mogę uwierzyć, że to kiedyś były „genialnie wyglądające zaklęcia” 🙂

But wait… There are more spells!

Na wypadek jakby ktoś się czepiał: to nie są JEDYNE mechanizmy, jakie rządzą magią w grach. One są jednak na tyle „egzotyczne”, że zasługują na osobny wpis. O ile nie dwa!

Równie często mamy do czynienia z mieszanką wyżej wymienionych. Jak zauważył na fanpage’u bloga Krzysiek, mój dobry znajomy i stały czytelnik mojej wesołej grafomanii, w grach MMO notorycznie występuje mieszanka wykorzystywania zasobów oraz czasu między użyciem umiejętności. Jak na mój gust rozwiązania łączącego wady obu tych opcji.  To by na dobrą sprawę tłumaczyło czemu nie gram w gry MMO.

 To teraz Armageddon.

Dobrze, rzucam zaklęcia końca, wszyscy umierają. Albo chociaż ten post. Temat magii w grach będę kontynuował jeszcze przez długi, długi czas. Jak zresztą widzicie po tym wpisie, to dopiero poruszyłem czubek góry lodowej. Ciekawi magowie z gier, żródła magii, geneza many, sposoby jej występowania…. tyle tematów. Tyle możliwości.

Aż żal nie skorzystać 🙂

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

5 komentarzy do "Magia w grach #1 – jak ona działa?"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
eV
Gość

Zachęciłeś mnie bardzo do sprawdzenia tego nowego Diablo. Do „dwójki” mam prawdziwy sentyment, bo dawno, dawno temu przechodziłam ją jak prawdziwy gracz-zbieracz, wrzucając pod skrzynię całą masę kryształów, czaszek, runów i innych ładnych rzeczy, które się do niej nie zmieściły i pakując to wszystko do ekwipunku tuż przed zapisem. Czy w III też jest Kostka Horadrimów albo jej odpowiednik? No muszę pograć :D.
W Neverwinter Nights 2 też grałam, ale nigdy nie przeszłam w całości, może czas nadrobić.

Piotr "Jasiek" Próchnicki
Gość

Masz, pi * oko, 4 razy większą skrzynię. A kostkę całkowicie zastąpił crafting do robienia przedmiotów, więc… no cóż, przyznaje, że to już nie jest to samo. ALE działa 🙂
I powiem wprost, że próbowałem wrócić do niezmodowanego Diablo 2. Nie dałem rady. Ot, poddaje się średnio po 15 minutach grania. Gra się IMHO nie zestarzała z klasą :X

Neverwinter Nights 2 po tych wszystkich łatkach i innych tego typu jest bardzo spoko. Serdecznie polecam, ZWŁASZCZA, że względu na pierwszy dodatek, którego fabuła jest dziełem na miarę Planescape: Torment. Z ręką na sercu to piszę i mogę za to umrzeć 🙂

unstable
Gość

Jeśli miałeś na myśli PIERWSZY to potwierdzam – Maska Zdrajcy miażdży, odświeżałem sobie niedawno po zakupie Wrót Zachodu. Może nie na miarę Tormenta, ale tematyka i fabuła zupełnie inne niż w pozostałych cRPG 😉

Piotr "Jasiek" Próchnicki
Gość

Faktycznie, pierwszy dodatek. Wyedytowałem by nie było betonu :X I SKĄD TY ZDOBYŁEŚ WROTA ZACHODU? o.O

Właśnie dlatego, że nie ma nic wspólnego z typowym cRPG sprawia, że jest bliska Tormentowi. Bohater ratuje siebie i swoją duszę. Napotyka postacie, delikatnie mówiąc, specyficzne (co prawda nie na poziomie Nie-Sławy, Morte, Dak’kona czy Anny spośród Cieni, ale godne pamięc).
Dla mnie bomba! 🙂

unstable
Gość

Aledrogo, dałem około 15 złotych z przesyłką, nówka w folii 😉 Taki trochę większy mod, szczerze mówiąc niewiele już z fabuły pamiętam (jak i z Gniewu Zehira). A propos fabuły, można by powiedzieć że i w „Masce Zdrajcy” i w Tormencie główny bohater poszukuje siebie. Sceneria inna, postacie też, ale jak się zastanowić to niektóre motywy podobne. Ale przede wszystkim – nie zbawia się całego świata, coraz większa rzadkość w cRPG 🙂

wpDiscuz