GaMERCaT – webkomiks o grach

Ogólnie, to staram się was trzymać z daleka od wszystkiego, co nie jest grami. Głównie dlatego, że podejrzewam, że część z osób, które to czytają mogłoby się tym kompletnie nie interesować. Ale teraz nie ma strachu, bo GaMERCaT to połączenie czegoś, co nas niewątpliwie interesuje, z najbardziej popularnym gatunkiem zwierząt w całym internecie. Na tyle fajny, że zasłużył sobie na dedykowany wpis, a co mi tam? 😀

GaMERCaT Comic, Assasin's Creed, Komiks sieciowy
Jedno z wielu wcieleń GaMERCaTa – żródło strona z łakociami GaMERCaTowymi

Lubię ten komiks sieciowy. Za pomysł by zrobić z mojego ulubionego gatunku zwierząt domowych gracza. Oczywiście, nie oznacza to pozbawienia go cech typowych dla kotów (no, może poza spaniem 15 godzin na dobę) i dorzucenie gratisowego elementu (czerwona chusta pod szyją). Jaki może być tego efekt? W wielu momentach przekomiczny! Zwłaszcza, że GaMERCaT jest graczem „hardokorowym”, bez konsoli nowej generacji dostanie świra. Do takiego stopnia, że bez konsoli nowej generacji… a zresztą, sami zobaczcie tutaj.

Oprócz tego warto zauważyć, że GaMERCaT nie jest sam. Ma swojego padawana, małego kotka o uroczym imieniu Glitch (po naszemu Usterka, albo w związku z tym, że to facet, to Usterek), oraz… swojego właściciela, który pojawia się komiksie tylko wtedy, jak koty chcą nowej gry albo nowej konsoli. Trochę trudno go przekonać, zwłaszcza, że żaden człowiek naszego GaMERCata nie rozumie. I na całe szczęście, tak jest zabawniej.

Jakby ten koteł miał mało przygód w realnym świecie, to jeszcze przeżywa swoje przygody w grach w które się zagrywa z uporem godnym największego maniaka. Dowiedział się już o najlepszej technice skradania w Metal Gear Solid, porozwalał wazony w Legend of Zelda (bo w czym innym) czy polował na myszy-templariuszy w Assasin’s Creed. O przygodach z Pokemonami nie wspomnę. Ups, już to zrobiłem.

To teraz do rzeczy: z całego serca chciałbym wam polecić przygody GaMERCaTa: zwierzaka, który ma większego świra na punkcie gier niż ja.
Jakby co tutaj znajdziecie oficjalną stronę komiksu, ALE najnowsze części znajdziecie na Tapastic. Nie wiem czemu tak jest, ale nie narzekam. Nawet lepiej dla mnie, tam łatwiej zorganizować sobie kanał RSS.

Tyle na dziś: wracam do czytania, mam zaległości w postaci 4 stron. Nic wielkiego (za 3 minuty będę to miał za sobą), ale to dobry pretekst by ten tekst zakończyć i iść sobie (grać w Hearthstone). Do przeczytania!

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz