Dzisiaj nie ma wpisu, bo… #2

Trochę czasu nie było wpisu i jeszcze chwilkę ich nie będzie. Ale jednak, by coś wam dać do czytania to postanowię się wytłumaczyć. W końcu mogę, co nie?

Kot Hakier Offtop

„Tylko winny się tłumaczy”. „To po co nam sądy w takim razie?” – księga „mondrych” dialogów z klientami Fresh Marketu, wersety 12-13.

Żabschwitz – ostatnie starcie.

Jak wiecie z poprzedniego wpisu pożegnałem się z pracą w Żabschwitz.

dziwne zdjęcia z Żabschwitz
Pomału kończą mi się dziwne zdjęcia z Żabschwitz

Niestety, ostatnia prosta to była masakra – nie dość, że było masa do zrobienia, to jeszcze ludzie odchodzili i przychodzili. Tylko po to by potem spierdzielić bez żadnego ostrzeżenia.
To nie sprzyjało spokojnej pracy. Nawet więcej – nie sprzyjało pracy w ogóle. Wiecie jak trudno jest cokolwiek zaplanować, gdy nawet nie wiesz czy będziesz z kimś na zmianie? Meh.
Tak, czy siak – ostatni tydzień pracy do najspokojniejszych nie należał. Można wręcz powiedzieć, że sponsorem ostatnich kilku dni było wietnamskie miasto Sajgon*

Swoją drogą – czemu odszedłem?  Nie jestem masochistą finansowo-życiowo-jakimśtam: odszedłem bo otrzymałem lepszą propozycję pracy. Ot tak, siedzę w trakcie dnia wolnego, dostaje wiadomość na FB i już wszystko wiem. I lecę na złamanie karku obgadać sprawę na żywo.
O moim nowym miejscu pracy wolę nic nie mówić by nie zapeszyć. Jak już będę wiedział, że nie jestem zbyt tępy by tam pracować, to się pochwalę wszem i wobec, dobrze?

Diabolo, numer 3

Zacząłem znów grać w Diablo 3.

Diablo 3 PEWPEWPEWPEW
Pewpewpewpew~~ !

Blizzard w naprawdę piękny sposób potrafi przekonywać graczy do wracania do swoich gier – nie dość, że dodał zupełnie nową mechanikę w postaci Kostki Kanai’ego, która sprawiła, że jest sens wrócić do polowania na artefakty, to jeszcze dodaje coś ekstra.
Gdy się nabije postacią sezonową siedemdziesiąty poziom otrzymuje się prezent do Heroes of The Storm – upiornego wierzchowca, który kiedyś pewnie należał do Maltaela, głównego adwersarza z dodatku Reaper of Souls.

PATATAJ!
PATATAJ!

Diabelnie mi się podoba więc grinduje. A daje radę grindować, bo ekipa od Diablo 3 bardzo się stara, by z każdą kolejną łatką było coraz lepiej.

No i żeby nie było – dalej nie dorobiłem się nowego sprzętu. Zamiast tego korzystam z dobroci mojej dziewczyny. Dziękuje bardzo <3

Życie to choroba objawiająca się masą papierkowej roboty.

Połączenie początku nowego semestru z końcem pracy w Fresh Markecie sprawiło, że musiałem się nabiegać jak głupi.
Do szkoły zaocznej po zaświadczenie o kontynuowaniu nauki. Do ZUSu odstać swoje w kolejce, by się dowiedzieć, że do zaświadczenia trzeba dodać kilka dodatkowych kwitów. Wypełnić wspomniane kwity i znów odstać swoje w kolejce.
Dowiedzieć się z internetu, że muszę do ZUSu zgłosić fakt, że już nie pracuje. Pójść odstać jeszcze więcej w kolejkach by dostać kolejny kwit do rozpisania.

GERTGJDSFgsiodhg0srhngljksdfhg – kurka wodna.
Mam zryty beret przez to wszystko.


 

Winny się wytłumaczył, dziękuje za uwagę, wracam do restartowania mózgu. Na koniec bonus – zdjęcie Dropsa i Neko.
Bo każdy lubi koty, prawda?
PRAWDA?

Chwila przed łomotem.
Chwila przed łomotem.

Do następnego, już normalnego, wpisu!

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz