Powrót do Doty 2 – krajobraz po przemianach.

Święta, święta, no i święta: koniec rodzinnych obiadków, rozdawania prezentów i innych tego typu. A jako, że mój czas nie znosi pustki, to postanowiłem sobie pograć (po tym jak czytanie mi lekko obrzydło). Mój wzrok padł na zacną grę MOBA jaką jest DOTA 2. Przeżyłem szok po powrocie do gry, nowy tryb gry, crafting, WOW. Szacuneczek.

DOTA 2 Logo
Trochę się za tym logiem stęskniłem

W międzyczasie moja ulubiona gra MOBA (ulubiona gra z pogardzanego gatunku, hmmm….) przeżyła mega upgrade. Wprowadzono skrzynki, które możemy otwierać wraz z uzyskiwaniem przez nas profil kolejnych poziomów. Każda skrzynka tłumaczy jakieś zagadnienie w grze, daje przedmioty potrzebne do tego by móc to obadać (np. cały zestaw do craftingu) i oprócz tego zawiera przedmioty dla naszych postaci. I żeby nie było, nie są to same crapy, czasem wypadają takie ładne przedmioty, że aż można dostać wytrzeszczu oczu.

Zresztą, właśnie z powodu serii ładnych przedmiotów dla Windrunnera(ki, to ona) zacząłem znów nią grać. Co prawda aktualnie nazywa się Windranger, ale ciii…. . Valve zmieniło nazwę w ramach prewencji. Kładę 10$ na stół, że w Heroes of The Storm prędzej czy później pojawi się postać Sylvanas Windrunner. Ale dobra, nie będę jęczał na nową nazwę, bo na dłuższą metę podoba mi się ona. Na całe szczęście DOTA 2 dawno nie była przeze mnie ruszana, co sprawiło, że nie płakałem tak bardzo, jak fani w chwili, gdy Valve dokonało zmiany nazwy.

I wielka szkoda, że o ile tryb świąteczny jest bardzo przyjemny i grywalny jak diabli, to nie ma on nic wspólnego z normalnymi grami. Najlepiej pokazał mi to mój pierwszy od 4 miesięcy „normalny” mecz w DOTA 2. Genialne statystyki w postaci 0 zabitych/11 asyst/11 śmierci. No cóż, czeka mnie powrót do piaskownicy. Grać tak żałośnie to już niemalże grzech jest :X

Ale dobra, tyle mojego narzekania, teraz kilka słów o nowościach, bo to one mnie nakłoniły do grania. No i pisania o graniu.

Wraith Night – DOTA 2 i tryb świąteczny.

Dota 2 Wraith Night
Impreza świąteczna: DOTA 2 Edition

Valve bardzo lubi wrzucać do swoich gier sieciowych dodatki okolicznościowe. Aktualnie dodany tryb Wraith Night jest jednym z nich. Polega on na tym, że gracze w 5 osobowym zespole muszą bronić ołtarza, na którym spoczywa przyszły Król Upiorów, przed potworami, które chcą go zniszczyć.

W związku z tym, że normalna mechanika gry by tutaj zawiodła, to w tym trybie postacie i przedmioty z gry DOTA 2 są trakcie działań obronnych dość konkretnie przerobione. Przykładowo Windranger(ka) ma pozmieniane koszty umiejętności, a jej ostateczna umiejętność została niemal całkowicie przerobiona (i jakoś 5 razy bardziej potężna niż normalnie).

Tak się bije, tak się bije, KRÓLA UPIORÓW!
Tak się bije, tak się bije, KRÓLA UPIORÓW!

Najlepsze w tym trybie jest to, że bez pracy zespołowej nie da się wygrać. Zamiast standardowego respawnu mamy tutaj do czynienia z koniecznością „podnoszenia” towarzyszy gdy padną. Automatycznie jesteśmy wskrzeszani tylko na początku danej rundy, a w przypadku niektórych walk jest to, delikatnie mówiąc, za mało. No i do tego ostateczna walka z bossem wymaga podziału ról, inaczej będziecie się z nim bić do znudzenia. Albo własnej, bolesnej śmierci. Jak kto woli 🙂

Craftologia stosowana

Dota 2 Socketing Crafting
A tak się dopakowuje przedmioty

O craftingu tylko przez 3 sekundy, bo więcej wymagałoby długiego wstępu na temat mikrotransakcji i kosmetyki w grze DOTA 2.
Przede wszystkim oznacza to, że za pomocą znalezionych/kupionych w losowych paczkach śmieci możemy tworzyć inne przedmioty. Wystarczy dopaść odpowiedni zwój z przepisem, dodać składniki i Voila~~ Zamieniamy śmieci na lepsze (być może już) nie śmieci.
Możemy sprawić, że fajnie wyglądające przedmioty będą jeszcze fajniejsze, bo będą zmieniać wygląd umiejętności albo, przykładowo, śledziły liczbę naszych zwycięstw/asyst/zabójstw czy też użyć danej umiejętności.
Dobry gadżet dla ludzi, którzy lubią się szczycić różnymi osiągnięciami w grze. I genialny z biznesowego punktu widzenia: „achievmentów” nie ma, a nie każdy ma dość dużo cierpliwości by czekać na dropnięcie się nowego przedmiotu z zamontowanym licznikiem. Wtedy karta kredytowa idzie w ruch, a Valve poszerza basen na banknoty.

Noobtorial.

Dota 2 Tutorial
Ot taka mapka dla świeżaków

Nie jest to nowość, ale już czuję, że będę musiał z tego skorzystać.
DOTA 2 dorobiła się najlepszego w moim odczuciu systemu treningowego, jaki tylko mógł powstać. Składa się on z serii map, na których dowiadujemy się i trenujemy w praktyce wiele ważnych czynności w grze. Chociażby last-hitowanie, które w przypadku samouczka do League of Legends jest potraktowane trochę po macoszemu.
Co najlepsze, jest powód by skończyć samouczek: wraz z kończeniem misji otrzymujemy przedmioty dla Snajpera, prawdopodobnie najprostrzej w obsłudze postaci w tej grze.
A ja sam chyba wrócę do tego samouczka, bo jak już mówiłem na wstęp: lamię tak bardzo jak to tylko jest możliwe. 0/11/11… Coś czuje, że długo będę to przeżywał :X

Wiecie co, tyle na dziś. Wracam do trenowania, póki mam wolne w ramach świąt. Może potem sobie pogram w Left 4 Dead 2. KTÓRE JEST JESZCZE DARMOWE. Bierzcie póki Valve czuje ducha świąt!

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz