Brejking nius! + gratisy

Małe ogłoszenie drobne, większe narzekania i olbrzymie podziękowania. Nie jestem pewny, czy odpowiednio dobrałem rzędy wielkości, o tym wy już zdecydujecie. Post zawiera: (dokonane za frajer) lokowanie produktu, zaciesz dzieciaka, ciastka oraz studencki bełkot.

STAĆ! Czas na ogłoszenie!

„Wyjście z szafy”

Najpierw ogłoszenie: w sumie to ono tutaj najważniejsze. Po tym jak wrzucę ten post tam gdzie jego miejsce, to zobaczycie w stronie „o mnie” moje imię, nazwisko i fotografię mojej gę…. twarzy. Na początek dość koślawe, ale mi się podoba. Czemu wychodzę zza osłonki jaką daje ksywa i zaczynam pisać podpisując się nazwiskiem? Przez całe życie miałem problem z traktowaniem serio ludzi, którzy panicznie boją się podpisać pod swoimi słowami. Zawsze uważałem, że albo piszą głupoty, albo nie są pewni swoich przekonań. Nie chcę być o coś takiego podejrzewany.
Powód bonusowy: parę miesięcy pisania i ponad sto tekstów za sobą to wystarczający dowód na to, że traktuje tę stronę poważniej niż się spodziewałem. Skoro już wiem, że to nie jest jedynie zabawa znużonego studenciny, to mogę to z czystym sumieniem podpiąć pod życiorys. Tak samo jak współpracę z 1ndieWorld oraz nienagrani.pl. Punkty lansu zgadzać się muszą.

„We require more cookiez”

To teraz narzekanie: na uczelni ogólnie nie dzieje się wiele ciekawych rzeczy. Nie będę krył: przywykłem do tego, że ataki senności są na wykładach uniwersyteckich normą. Ale nigdy nie spodziewałem się, że będzie to nuda w takim natężeniu, że 3/4 wykładu spędzę na klikaniu ciastek w „Cookie Clicker”. Pewnie słyszeliście, to taka bezsensowna gra, gdzie produkuje się hurtowo ciastka.  Screenshot poglądowy macie poniżej.

Cookie Clicker
Nie ma czegoś takiego jak „za dużo ciastek”.

Ale dobra, żeby ten dość smutny temat niedorobienia polskiego szkolnictwa wyższego zakończyć, to powiem jedno: czym sobie zasłużyliśmy na to, by miast nas nauczać nas usypiano? Bo żebym musiał się ratować (z braku książki lub dostępu do internetu) klikaniem w ciastko przez godzinę byleby nie zasnąć, to musiało być NAPRAWDĘ źle.

„Hmmm… Magic!”

Magic 2014: Enlarge
Nie wkurzać kotów.

To teraz podziękowania: dostałem w prezencie grę Magic 2014: Duel of The Planewalkers. I zacieszam się jak małe dziecko. Głównie dlatego, że w Magic: The Gathering (karciankę na której ta gra jest oparta) grałem i przestawałem tak wiele razy, że… nie umiem nawet policzyć. Ta karcianka jest świetna, a jej egranizacja jest tak wierna, jak tylko to możliwe. No dobra, poza brakiem możliwości ostrej przebudowy talii. Ale to jakoś przeżyje, ta część zabawy w Magic: The Gathering ZAWSZE była moją słabą stroną. No do tego, co zapowiedziałem na samym początku dorzucę „problem pierwszego świata”: moja ulubiona talia jest dostępna dopiero w dodatku :X Ale jakoś to przeżyje. Jak tylko ogarnę sprawy bieżące, to pewnie będę tę grę męczył do znudzenia. Jakby ktoś miał tę grę i chciał ode mnie oberwać toporem z lawy w twarz, to zapraszam do znajomych na Steamie 🙂

I wspominałem już, że bardzo serdecznie dziękuje? 😀 Jakby co czekam na pojedynek 😉

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz