Bestia Roku w DOTA 2 – ostatni(?) wyścig na DPS-y w moim życiu.

Łaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa… Bestia Roku się pojawiła, i do tylko na 24h, potem zniknie i nie wiadomo kiedy pojawi się znowu :X Trzeba brać się do roboty.

Dota 2 - Event Chiński Nowy Rok
CZAS SMOKA!

Skończyło się odliczanie, pojawiła się informacja o tym, że jest bydlak do ubicia. Znaczy się, nie da się go ubić, ale można go lać.
Im większą krzywdę się mu zrobi, tym więcej jadeitowych żetonów otrzymamy. A potem możemy je zamienić na PREZENTY (z potencjalnie fajnymi przedmiotami).
Najlepsza jest wygrana główna: 10% drużyn, które zada bydlakowi najwięcej obrażeń otrzyma fajnych kurierów w postaci koni. Tak, ładnych koników. Więcej możecie zobaczyć w tym poście na blogu Doty 2. Ja tymczasem przechodzę do…

Wieści z frontu

DOTA 2
Tak wygląda początek

Cała zabawa polega na tym, że zebrane przeze mnie wcześniej Flamesalt Ingots w momencie walki ze Bestią Roku zostają zamienione na złoto, które możemy wykorzystać w trakcie potyczki z smoczyskiem. W moim przypadku 788 Flamesalt Ingots zamieniło się w ponad 31 tysięcy sztuk złota. Do tego dobrałem postać Snajpera, co pozwoliło mi wykorzystać w pełnię tę gotówkę. Napompowałem go sprzętem do zadawania MEGA obrażeń, po czym przystąpiłem do dzieła destrukcji.

LA BESTYJA!
LA BESTYJA!

 

Niestety, los okazał się być złośliwy. Trafiłem na niezwykle „rozgarniętą ekipę, która często i gęsto tłoczyła się wokół mnie zamiast pozwolić mi niewinne lać tego chińskiego smoka po twarzy. W efekcie końcowym:

  • jako jedyny zadawałem mu konkretne obrażenia. Wiecie, autoatak snajpera trwa do zgonu. Pytanie brzmi czyjego.
  • nie miałem jak unikać ataków smoka. Bo mi się statyści pod nogami pałętali.
  • zakończyłem partię przed czasem z BARDZO kiepskim wynikiem. Wręcz tragicznym.

Podsumowując: wydałem 5/6 mojego złota po czym dostałem w nagrodę 250 jadeitowych żetonów. Akurat starczyło na mały prezent w którym była fryzurka dla postaci którą nie gram.

GG. 

Nie mogę się doczekać tego, co się stanie, gdy smok zniknie, oraz gdy w końcu poświęcone na ołtarzu przedmioty staną się czymś (mam nadzieję) fajniejszym.

Jedno jednak wiem na pewno: następne podejście do smoka tylko z znajomymi i odpalonym czatem głosowym, bo kolejnej takiej lameriady nie przeżyje. Ktoś chętny? No dalej, dajcie mi nadzieję na dobrą zabawę przy zarzynaniu smoczka! 

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz